Te dusze pouciekały stamtąd. Każdy jakby w swoim kierunku jak gdyby tam gdzie pomyślą tam od razu pojawią się.
Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Taki...
Taka ściana
wiatru.
I wszystko zaczęło się
ruszać.
Trząść.
I nagle
widziałem tylko różne
takie kreski.
Kolory różne.
Czerwień.
Róż.
Biały.
Ale to tak w desenie właśnie
czerwień, róż, biały.
Takie kreski.
To taka mozaika.
I to tak jakby tak
szybko taki ogień szedł.
Ale.
W tym momencie jak ja to w tym śnie widziałem
spostrzegłem
w tym śnie, że
chwilę.
Ale...
Ale ja już jestem poza tym.
Ja tak jakbym tylko to obserwował.
To by była powiedzmy jakiś powiew gorący.
Temperatury.
To już mnie nie ima.
Ja...
Ja jestem poza tym.
Ja tylko to widzę.
Ale nie odczuwam nic.
Pamiętam to opowiadałem na audycji.
Bo to było dziwne doznanie w tym śnie.
I tak teraz mi się w tym samolocie skojarzyło,
że właśnie jak do tego doszło.
To...
Te ofiary, ci ludzie
od razu zostali od tego odizolowani.
Czyli...
Byli już jak gdyby
na zewnątrz.
W innym wymiarze.
Mimo, że nadal tam.
To jest ucieczka.
Także te dusze przez chwilę tam były.
I...
I się rozpierzchły.
Myślą.
Poszły w inne miejsca.
W sobie znane miejsca za życia.
Ja myślę, że to jest taka dezorientacja
dla niektórych dusz.
Że one gdzieś wchodziły.
W mieście.
W ludzi.
W sensie w ludzi.
Między ludzi.
Niektórym duszom się wydawało,
że...
Już wylądowali.
Że już są gdzieś.
Że to mogło im się tylko wydawać.
Ta katastrofa.
Że oni są wśród żywych.
Że się poruszają.
Tak jakby te dusze
miały jeszcze pewnego rodzaju szok.
Po tym co się stało.
Będąc duszą.
Albo...
Nierozumienie w pełni sytuacji.
Tak?
W jakiej się te dusze znalazły.
Tak nagle.
Bez przygotowania.
W takich nagłych zdarzeniach
to się nazywa...
Widzę jak to nazywa.
Czas mątwy.
Czyli tak...
Jak gdyby przyswojenia,