Kliknij wizję → odtwarzacz przewinie do tego momentu
Jeśli kobieta zajdzie w ciążę po raz trzeci, urodzi córeczkę i istnieje wysokie ryzyko powikłań ciążowych.
„ona mówi, że jej coś wewnętrznie mówi, że jeżeli zajdzie drugi raz w ciążę, trzeci raz właśnie w ciążę, to znów będzie córeczka i że nie daj Boże coś się może złego z tą ciążą stać"
Kobieta będąca w stanie traumy nie powinna zajść w ciążę, ponieważ może to spowodować poważne problemy zdrowotne u dziecka.
„Dopóki jest w tej traumie, dopóki jej nie zwalczy w sobie, nie powinna zachodzić w ciążę, bo rzeczywiście może wywołać taki splot zdarzeń."
Energia urazów i traum, którą przyciągamy, będzie generować kolejne traumy i negatywne zdarzenia w przyszłości.
„Ta energia będzie tworzyła następne traumy. I złe rzeczy."
Nasze myśli kształtują przyszłość – to, o czym myślimy, materializuje się w tym, co nas czeka.
„W której myśli. Budują przyszłość."
Przyszłość Izraela i Strefy Gazy będzie naznaczona dalszymi konfliktami i masowymi zniszczeniami.
„Co będzie z Izraelem. Co będzie ze strefą gazy. To już właściwie wiadome."
Netanyahu spowoduje wybuch globalnego konfliktu, o którym będzie mówił cały świat.
„Teraz się zbliża okres. O którym będzie mówił właściwie. Cały świat. Nie. Będą się najgorsze rzeczy działy... Ale ja czuję. Że ten człowiek podpali świat."
Izrael zaatakuje Iran bronią masowego rażenia, sparaliżując go w ciągu kilku godzin i uniemożliwiając mu obronę.
„Netanyahu boi się tego państwa. Dlatego. Użyje. Broni. Której. Boją się używać nawet dyktatorzy na świecie. Użyje takiej broni. Że. Iran. W ciągu kilku godzin. Będzie sparaliżowany."
Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Dobry wieczór Państwu.
Mam nadzieję, że jesteście.
Będę się skupiał dzisiaj, ale chciałem Państwu przekazać taką...
takie pewne moje odkrycie, które powiązałem z kilkoma rzeczami,
które mi wychodziły z wizji a propos naszego istnienia, życia.
I to jest bardzo istotne i chciałem Państwu to przekazać,
a jest to bardzo ważne, jeżeli umiejętnie to Państwu przekażę,
bo jestem pewny, że to tak działa, to myślę, że możecie to potraktować,
albo niektórzy z Was potraktują to jako klucz do życia.
Bardzo istotne jest to i zaraz zacznę o tym mówić.
Ale tradycyjnie.
Aleks Gorski przez Igret Brr.
Jako pierwszy. Mateusz Falencenti.
Dobry wieczór. Zdjęcie mojego pradziadka.
Poczułem do niego ogromne przywiązanie i płynącą, pozytywną energię,
a nigdy go nie poznałem.
Co Pan uważa o takich odczuciach?
A może jesteś jego wcieleniem następnym i dlatego taką bliskość poczułeś?
Anna Lauza. Dobry wieczór. Mateusz2888. Witam i pozdrawiam.
Eryksen. Witam. Nana. Witam. Janusz w klapkach. Witam. Witamy. Py.
January. January. Witam. Łukasz Szufrajda. Hej.
Ten i tamten. Witam. Piotr Sal. Witam. Krystyna Gaurus. Witam.
Her Szery. Siemas eniu. Damian Siewierski. Hej. I Tomek Leśniak. Witam.
Gucio. Witam. I wszystkich Państwa także witam.
Sobotę.
Sobotę spotkałem się z pewną Panią, bardzo sympatyczną Panią, która była w wieku mniej więcej czterdziestu lat.
Pani przyszła do mnie dość zagadkowo, ponieważ, jakby to powiedzieć, bo to jest...
Pani ma dylemat, miała dylemat, ponieważ urodziło jej się dziecko.
Niestety martwe dziecko.
Po czym dość szybko zaszła ponownie w ciążę i urodziła zdrowe dziecko.
I to zdrowe dziecko już ma trochę lat.
I Pani jest w okresie no już takim przygranicznym,
w którym, w którym...
No już zaczyna być lekkim problemem, czy zachodzić w ciążę, czy nie.
No bo wiadomo, że kobieta jest w stanie zdrowe dziecko urodzić do pewnego momentu w swojej życiu.
I ta Pani dotyka już tak pomalutku tego momentu.
On się zbliża.
No i Pani przyszła z wielkim przestrachem do mnie, bo ona mówi, że jej coś wewnętrznie mówi, że jeżeli zajdzie drugi raz w ciążę, trzeci raz właśnie w ciążę,
to znów będzie córeczka i że nie daj Boże coś się może złego z tą ciążą stać i ona się boi.
Ja tej Pani odradziłem, żeby zachodziła w ciążę.
Mało tego, ja tej Pani powiedziałem, że ona żyje w traumie, którą sama wypielęgnowała po urodzeniu pierwszego martwego dziecka.
I...
Dopóki jest w tej traumie, dopóki jej nie zwalczy w sobie, nie powinna zachodzić w ciążę, bo rzeczywiście może wywołać taki splot zdarzeń.
Dlaczego Wam to opowiadam?
Bo właśnie wtedy ja tej Pani...
WTEDY mi to zaświtało w głowie, jak z tą Panią rozmawiałem.
I ja tej Pani opowiedziałem swoją najdziwniejszą historię w życiu, jaką miałem.
Wiele osób, które mnie tu ogląda, których pozdrawiam Was wszystkich, słyszało tą historię, ale ja będę się streszczał.
Ale musicie, musicie jeszcze raz tego wysłuchać, dlatego, że ja sam doznałem pewnego nieprawdopodobnego odkrycia, które chcę Państwu przekazać.
A!
Zaraz będę mówił, tylko chcę powiedzieć, jest taki kanał, nazywa się Bliskoznaczni.
Ten kanał prowadzi między innymi Pani Katarzyna Nosowska z zespołu Hej.
Solistka zespołu Hej.
I tam jest, dzisiaj się ukazał wywiad.
Ja byłem Pani Nosowskiej u niej w domu.
I z nią i jej synem przeprowadziłem długą, nie wiem, 3 czy 4 godzinną rozmowę u nich w domu.
I to jest dzisiaj ta audycja.
Nazywa się Bliskoznaczni.
Polecam, obejrzyjcie.
Sam będę oglądał, bo tyle się działo i tyle rozmawialiśmy.
No prawie 4 godziny, to ile tam słów padło.
Więc warto to obejrzeć.
Dobra i wracam do sytuacji.
Drodzy Państwo.
Oto w 2008 roku miałem wypadek.
Miałem wypadek w Słupsku.
Jechałem wtedy Skodą Superb.
Czarnym samochodem Skoda Superb.
Jechałem do znajomych, do Ustki.
Z synem, z córką i z chłopakiem mojej córki.
Tam byliśmy parę godzin u znajomych.
Po czym wracaliśmy gdzieś 21, 22.
22.
Z Ustki do Słupska jest 17 km.
Wracając zajechałem, jak wjechałem do Słupska,
zajechałem na CPN, zatankowałem.
Chociaż nie musiałem tankować, ale zatankowałem.
No i ja, ruszamy dalej.
Ja prowadzę.
Jest ciemno.
To gdzieś 23 już było.
I kiedy przejeżdżałem przez Słupsk,
jest takie dziwne skrzyżowanie w Słupsku, blisko ratusza.
Ja od chyba 2008 mam prawo jazdy,
więc tam byłem świeżym kierowcą.
I popełniłem totalny błąd kierując.
Oto jadąc, było już ciemno.
Jechałem ulicą, wydawało mi się główną z pierwszeństwa,
przez Słupsk.
Dojeżdżałem do skrzyżowania i byłem w 100% pewny,
że mam pierwszeństwo, że ja jadę drogą z pierwszeństwem.
Wprawdzie tam na tym skrzyżowaniu były światła,
ale one były, to już musiało być po 23,
ponieważ były wyłączone, tylko na żółto migały.
I ostatnie słowa, które córka do mnie powiedziała,
siedząca obok, mówi, tata zobacz jaka ładna pełnia.
Była pełnia Księżyca.
Ja tak pomyślałem, o fajnie, to jest droga na miastko.
Będę, będę tam, będę się przyglądał temu Księżycowi całą tą drogę.
I wtedy usłyszałem tylko głośne trąbienie tira i reflektor widziałem.
Raziło mnie światło.
To był ułamki sekundy, potężny huk.
Wszystko mi znikło.
Ja po tym huku już nie słyszałem, co się dzieje w samochodzie.
Żadnego nic, tylko cisza.
I ja czułem, że wiszę.
Jest takie popiołowate tło.
I jest taki prostokątny taki wlot.
Ja byłem pewny, że tam jest wlot, że ja tam mogę wlecieć w ten prostokąt.
On był troszeczkę, on był też popiołowaty, ale jaśniejszy albo ciemniejszy.
Ciemniejszy bardziej.
Ale wiedziałem, że to jest wlot, jak wentylacja.
Ja przed tym wlotem byłem i czułem się tak nieprawdopodobnie przyjemnie,
ale najważniejsze bezpiecznie.
To minęły lata, ale pamiętam jak się dziwowałem potem w sobie wiele dni.
Jakie to było nieprawdopodobne poczucie bezpieczeństwa.
Nigdy w życiu, ani wcześniej, ani później,
nie poczułem ani przez chwilę tak nieprawdopodobnego bezpieczeństwa jak wtedy.
Odzyskałem jakby świadomość.
To trwało parę sekund, ponieważ zacząłem być świadomy w momencie,
kiedy chłopak mojej córki siedzący z tyłu z moim synem na kanapie samochodu
zaczęli krzyczeć, uważaj drzewa.
Bo on nas wyrzuciło z tej szosy.
On nas uderzył w bok od strony pasażera, w silnik.
Samochód do kasacji kompletnie.
I my tak jeszcze między dwoma drzewami przelecieliśmy i stanęliśmy ku jakiejś tam kamienia,
ku jakiejś tam, kamień pomnik to był.
I tam stanęliśmy.
Wypadek straszny.
Wszyscy mieliśmy lekkie obrażenia Bogu dziękować.
Nikomu się nic nie stało.
Bo gdybym sekundę wcześniej wjechał na to skrzyżowanie,
to bym to uderzył w nasze drzwi i on by nas zmierzył po prostu.
Nie byłoby nas.
Ale słuchajcie co jest istotne.
Zdarzyła się druga rzecz.
Ja wiem, że niektórzy z was to słyszeli, ale miejcie cierpliwość,
ponieważ chcę powiedzieć coś nieprawdopodobnego.
Coś.
To co mi weszło do głowy.
Co zrozumiałem.
Jest bardzo istotne.
Prawdopodobnie jest to najważniejsza istota naszego istnienia.
Dlatego musicie tego wysłuchać.
Przyda wam się to.
Muszę wam to przekazać.
Mianowicie.
To będzie klucz do waszego życia.
To co usłyszycie.
I teraz zwróćcie na pewną rzecz uwagę.
Przez lata.
Przez to, że mam serdecznych znajomych w Ustce.
I lubię Ustkę.
Przez lata jeździłem wielokrotnie do Ustki.
No i jadąc przez Słupsk.
Zawsze przejeżdżałem przez to skrzyżowanie.
Za każdym razem.
Jak dojeżdżałem do tego skrzyżowania.
To bałem się.
Bałem się przejeżdżać przez nie.
I zawsze sobie przypomniałem.
Przecież mógłbym tu zginąć.
Mógłbym tu zginąć.
Zawsze taka świadomość.
Ten wypadek się wydarzył.
Zanim ja poznałem swoją żonę.
Katarzynę.
Potem z Kasią.
Już jak byłem jeździłem.
Oj to za każdym razem.
Zobacz Kasia to skrzyżowanie.
Zobacz pod tym kamieniem tam wylądowaliśmy.
Zobacz Kasia. Tu jechałem a on stąd wyjechał.
To przeświadczenie.
Że tu mogłem zginąć.
I wydarzyła się.
Kilka lat temu.
Ja to robiłem audycję na ten temat.
Zaraz po tym zdarzeniu.
Wydarzyła się dziwna rzecz.
Poczekajcie.
Wydarzyła się.
Dziwna rzecz drodzy Państwo.
Wracając z Ustki.
W dzień.
To było popołudnie.
Ale było jasno.
Jadę.
I słuchajcie.
Jestem przed.
Jestem już w Słupsku.
Przed tym skrzyżowaniem.
Są pasy jeszcze.
Jakieś 50 metrów.
Nawet nie.
30-40 metrów.
Od skrzyżowania tego.
Jest jeszcze jedno światło.
Bo są pasy.
I tak.
Tu się pali światło.
I przy skrzyżowaniu są światła.
Ja jadąc.
Widzę.
Że mam czerwone światło.
Przy pasach.
Bogu dziękować.
Że nikt tymi pasami nie przechodził.
A ja je przejechałem.
Nie stanąłem.
I żona mówi.
Co ty robisz?
Ty na czerwonym świetle przejechałeś.
A co ja robię?
I dojechałem.
Bardzo szybko.
Do świateł przy skrzyżowaniu.
Które w międzyczasie już się zapaliły.
Na zielono.
Mogłem jechać.
Nie musiałem wcale hamować.
To tak jakby coś weszło we mnie.
Bo mi coś we wnętrzu powiedziało.
Stań.
I za mną samochody jechały.
I teraz zwróćcie uwagę.
Co kierowca mógł za mną pomyśleć?
Tu przejechał czerwone.
Dojechał.
Już ma zielone tu.
I stanął na zielonym.
I Kasia mówi.
Czy ty zwariowałeś?
Co ty wyprawiasz?
I w tym momencie.
Ja bym był pośrodku skrzyżowania.
Bo to parę sekund później.
W tym momencie.
To musiał być jakiś pijany.
Albo narkoman.
Czerwony osobowy samochód.
Z moim zdaniem 110-120 minimum.
Jak wpadł na to.
Z takim impetentem na to skrzyżowanie.
Zaczął hamować.
Spiskiem.
Aż go tam gdzieś na bok rzuciło.
I mały włos.
W samochód z nadprzeciwka jeszcze by nie uderzył.
On by nas staranował.
Najbardziej niebezpieczna była Kasia.
No bo siedziała.
To też było.
Dokładnie jechał z tego samego kierunku.
Co ty.
Ja byłem w szoku.
Ja.
Ja nie mogłem znaleźć słów.
To samo skrzyżowanie.
I.
Mimo, że miałem zielone.
Dlaczego ja na tym czerwonym stanąłem.
Przejechałem.
A na zielonym stanąłem.
To było nielogiczne.
To była opatrzność.
Opatrzność.
Ale pomyślałem sobie.
Czy ja mam zginąć na tym skrzyżowaniu.
To drugi raz.
Nie drodzy Państwo.
To zagrożenie drugie ja wyprodukowałem.
Moje obawy.
Moja trauma.
Moje myślenie.
Mówi się, że nieszczęścia idą parami.
Nasze myśli to powodują.
Zwróćcie na pewną rzecz uwagę.
Pomyślcie.
Tylko momencik.
Ilekroć mówię.
Albo skupiam się.
Na tamtym świecie.
Mam dziwne wrażenie.
I to nieraz na audycji powiedziałem.
Że jak to jest.
Twoje myślenie tworzy rzeczywistość.
Ale rzeczywiście.
Jeżeli jesteś duszą niematerialną.
O twoje myślenie.
Jest budulcem.
Tu jest świat materialny.
Gdzie teraz żyjemy.
Ale to jest pewna złuda.
Atom.
Jest w 99% pusty.
Atom jest pusty.
W 99%
Pomyślcie dalej.
Fizycy kwantowi mówią.
Atomy.
Elektrony wokół atomu.
Zachowują się dziwnie.
Kiedy nie są obserwowane.
To są w różnych miejscach naraz.
A kiedy są obserwowane.
Przez obserwatora.
To zachowują się tak.
Jak chce obserwator.
Bardzo ważne.
To mówi fizyka.
Nieprawdopodobnie ważne.
Czyli obserwator.
Wpływa.
Na zachowanie się.
Tego pola wokół atomu.
I tak jak jest jego zamierzenie.
W obserwacji.
Tak te elektrony się zachowują.
To daje dowód.
Na jedną bardzo istotną kwestię.
Przychodzisz na ten świat.
Jesteś na tym świecie.
I uważaj.
Myśli.
Twoje myślenie.
Twoja jaźń.
To ty.
W jakiejkolwiek sytuacji się nie znajdziesz.
W jakiejkolwiek rodzinie się nie urodzisz.
W jakiejkolwiek.
Rodzisz się.
W sytuacji ekonomicznej.
Twoich rodziców.
Czy biednych.
Czy źle wychowanych.
Czy eleganckich.
Tutaj nie masz wpływu na to.
Ale.
Od momentu jak zaczniesz rozumować.
Doznajesz też różnych radości.
Ale też traum.
Od dziecka.
Dzieci z byle powodu łapią traumy.
Bo nie rozumieją świata.
Nie rozumieją niepowodzenia.
Więc tak jest.
Teraz pomyśl.
Jak to jest?
Czy to nie jest tak, że to my.
Sami.
Tworzymy swój los.
Traumy przeszkadzają nam w życiu.
Traumy się do nas przyklejają.
Nieraz na całe życie.
I mimo, że my codziennie o nich nie mówimy.
Ale my z nimi żyjemy.
To są nasze produkty.
Których nie potrafimy od siebie odrzucić.
Bo.
To było niepowodzenie.
To dotyczyło mnie.
Ciebie.
Bo kochałem ją.
A ona mnie zostawiła.
Już właściwie jej nie kocham.
Bo minął czas.
Ale traumę mam.
I sobie nie ułożę życia.
Bo nie zaufam.
Albo jeżeli ułożę.
I trafię.
To znów ta osoba będzie nieuczciwa.
Zakładasz.
Ruszasz elektronami wokół atomów.
A wszystko i my.
Elektrony zaczynają.
Chodzić w taki sposób.
Jak obserwator.
Zakłada.
Czyli wszystko co ma.
Na tym świecie z atomów powstać.
Jest programowane.
Przez twoje myślenie.
Ile to.
Każdy z nas.
Krzyczymy.
W myślach.
Nasze obawy.
Nasze lęki.
Nie zdajemy sobie sprawy.
Że my to wywołujemy.
Że my to programujemy.
Tak jak ja.
Ten wypadek.
To niebezpieczeństwo.
Które się wydarzyło.
Sporo lat później.
Dokładnie na tym samym.
Skrzyżowaniu.
Tylko gdybym.
Jakaś coś co we mnie wstąpiło.
Bo jak.
Na czerwonym przejechałem.
Kawałek dalej.
W dzielonej stanąłem.
Ja pamiętam że stanąłem.
Jakbym.
Jakby mnie coś wyłączyło.
Żona mówi.
Ty jesteś.
Co ty wyprawiasz.
I ten samochód.
Jak torpeda wyskoczył.
Oby nas staranował.
Oby nas pozabijał.
I sam siebie prawdopodobnie.
Więc.
To była skumulowana energia.
Którą ja sam zaprogramowałem.
Ten drugi wypadek.
To było.
To była skumulowana moja trauma.
Przejeżdżając tam.
Zawsze.
Nie pożegnałem się z tym zdarzeniem.
Zawsze o nim myślałem.
Zawsze je emocjonalnie odbierałem.
I z lękiem.
Rozumiecie?
Niezwykle ważne.
Że będziecie sobie uznać.
To jest gra.
Tu gdzie ja żyję.
Jest to gra.
Gra ma różne.
Swoje zasady.
Na wiele zasad.
W tej grze.
Nie mamy najmniejszego wpływu.
Ale mamy.
Jeden bardzo zasadniczy wpływ.
Nasze myślenie.
Nasze.
Programowanie się.
W tej.
Grze.
Nigdy.
Musimy uciekać.
Od myślenia typu.
Trauma.
Lęki.
Wywalanie rzeczy.
Brzydkich.
Z przeszłości.
No tak.
Jeżeli to wleczemy za sobą.
My to przerabiamy.
Dysponujemy tą energią.
I jeszcze ją nasycamy.
Nasycamy siebie też tą energią.
W czasie liniowym w którym żyjemy.
W świecie.
Pozornie materialnym.
Zasady.
Zasady naszego tworzenia.
Jesteśmy jaźnią.
Niematerialną.
Więc wszystko o czym pomyślimy.
Dostajemy.
Mamy.
To jak taka bajka.
Chłopiec który miał zaczarowany ołówek.
Cokolwiek narysował to ożywało.
Raj.
Dla istoty.
Może wyniknąć wtedy.
Kiedy istota jest bezwzględnie dobra.
Nie głupio dobra.
A dobra.
Uczciwa.
Kochająca.
Innych wokół siebie.
Nie zazdroszcząca.
Nie złorzecząca.
Wtedy możesz osiągnąć raj.