Kliknij wizję → odtwarzacz przewinie do tego momentu
Nadchodzące lato w Polsce będzie ciepłe, stałe i słoneczne.
„Życzyłbym sobie lata ciepłego i takiego stałego. I słońca, bo w naszym kraju jest bardzo, bardzo mało słońca."
W marcu będzie coś dziwnego z pieniędzmi - pieniądz może zacząć "dzwonić" lub zacznie się coś niepokojącego.
„bo tak jak pamiętacie mówiłem, że w marcu dźwięczy pieniądz. Kto wie? Kto wie co będzie w marcu z pieniędzmi? Lub być może marzec to będzie początek pieniądza, który zacznie coś dziwnego, z którym zacznie się coś dziwnego dziać."
Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Dobry wieczór Państwu.
Walentynki dzisiaj.
Walentynki, więc zapewne
większość, znaczna większość Was
jest w tej chwili gdzieś na jakiejś uroczystej,
no jeszcze być może kolacji lub
herbatce, soku
ze swoją ukochaną lub ukochanym
i więc
zdaję sobie sprawę, że dzisiaj
mało może być widzów,
więc temat
może nie zastępczy.
Ja na ogół unikam,
momencik, właśnie zobaczę, czy
żebym widział Wasze komentarze, jeżeli jesteście dzisiaj.
Ja na ogół unikam, o jestem, dobrze?
Już? O!
Dobrze?
O Jezus, dużo Was jest.
To, co Was nikt nie kocha, że jesteście przykranie.
Witam.
Eee...
Dziorn...
Pozdrowienia z New Jersey.
Pozdrawiamy New Jersey.
To tak, Ty też robisz audycję, a kochasz.
A, no ja też robię audycję, a kocham, tak.
Żonę.
Siedem pięknych róż dzisiaj wypręczyłem żonie.
Pięknych róż czerwonych.
O, pokażę Wam, poczekajcie.
Oto są te piękne róże, które żonie...
Poczekajcie.
Widzicie je? Takie piękne róże.
Eee... Już odstawiam.
Niejedna osoba już prosiła mnie o to.
Był na jakiejś planecie.
Eee... daleko, daleko...
od Ziemi.
Był z kosmitami.
Eee... ich statkiem tam poleciał.
Eee... no, ciekawe to.
Mmm... i pisze różne rzeczy.
Eee... które...
twierdzi, że wyniósł
ze rozmowami różnymi...
osobami, istotami, tam na tamtej planecie.
Ja nie wnikam w treść książki.
Nawet mi głupio.
Dlaczego? Dlatego, że ja też się zajmuję
rzeczami dziwnymi.
Jak Państwo wiecie,
istotne jest, że przez
mnóstwo, mnóstwo lat,
zanim zacząłem mówić o kwestiach duchowych...
I zaraz właśnie o tym powiem.
Tutaj istotną rzecz.
To powiem Państwu, że
te swoje właściwości dokumentowałem.
Ta dokumentacja, uważam, jest
spuścizną już
Was wszystkich, ponieważ...
ponieważ...
Ja będę tutaj bardzo nieskromny w tym momencie.
Ale muszę to powiedzieć.
Drodzy Państwo,
Stefan Osowiecki, czy Czesław Klimuszko.
Osoby wybitne w jasnobidzeniu.
Tylko gdybyście,
gdybyście pozbierali
eee...
dokonania,
dokonania
ich życiowe
z tym, co
ja zrobiłem i udokumentowałem,
to uznalibyście,
że
przynajmniej osiągnąłem poziom,
który...
poziom, który, no...
Stefan Osowiecki, myślę, że
ta moja dokumentacja
jest
na równi godziwa,
jak, powiedzmy,
opisy ze zdarzeń
Stepana Osowieckiego.
I dopiero po
drugiej połowie życia,
kiedy już, no...
Będzie mi bliżej jak dalej,
wiecie do czego,
po prostu zdecydowałem się
na pewne zerkanie,
skupianie się na tematy duchowe.
Tamte... Będę się skupiał,
skupiał na nim.
Celowo nie przygotowywałem się.
Treści książki
wyrywkowo znam
i to z opisów internetowych
fragmenty, które
przed audycją słuchałem.
Natomiast sam osobiście książki
nie czytałem.
Chcę, żeby to wybrzmiało.
Natomiast...
kiedy się skupiam na
temat naszego życia,
tu, gdzie jesteśmy,
mam bardzo dziwne poczucia,
bardzo dziwne wizje.
Na przykład,
analizując jedne z ostatnich wizji,
które miałem na temat
tego Wszechświata,
Ziemi i naszego życia,
poczułem,
że nasza
jaźń,
nasze jestestwo,
nasze istnienie
ma odbicie.
Czyli
żyjemy na przemian
w dwóch światach,
tak jak odbicie w lustrze.
Bardzo często
w wizjach mi się kojarzy,
że osoby,
które odchodzą
z tego świata,
pojawiają się
w innym świecie,
ale ten inny świat
jest bardzo podobny
do naszego.
Może nie ma tam
Kaczyńskiego,
Kaczyńska i innych,
bo to nie chodzi o to,
że idziemy do dokładnego
zwierciadła rzeczywistości,
tylko...
O Jezus, zacina?
Nie, no wszystko jest dobrze.
Nie, chyba...
Czy mój głos dobrze słychać?
Bo żona mówi, że piszecie,
że coś zacina.
Czy dobrze mnie słychać?
Bardzo bym prosił.
O, ktoś napisał.
Bardzo mądrze.
Czy coś zacina,
drodzy Państwo?
Napiszcie, proszę.
Już, już.
Dobrze słychać?
Dalej.
Nie,
nic nie zacina.
No i widzicie,
zacina, nie zacina.
Mamy nadzieję, że nie zacina.
Ale wracając do tego
i załóżmy,
skupiając się mam wrażenie, że
ja od dziecka miałem wrażenie,
od młodych lat,
ja skądś przybyłem. Pamiętacie jak mówiłem,
chodziłem na ogród,
tu niedaleko mieszkałem w kamienicy,
innej jak ta,
niecałe 200 metrów stąd.
Tam dalej jest jezioro.
Koło kamienicy schodziłem na ogród,
nad tą jeziorą
i
wiosna załóżmy,
piękne gwieździste niebo,
ciemno.
Schodziłem nad to jezioro
przez ogród, który mieliśmy
uwielbiałem patrzeć w niebo.
Tęskniłem za tym niebem.
Tęskniłem za czymś tam,
u góry,
gdzie miałem
rodziców,
rodzeństwo.
Żyliśmy bardzo skromnie.
Ale to było piękne dzieciństwo,
jakie miałem
powiem Państwu,
że mimo tego wszystkiego
tęskniłem,
nie umiałem powiedzieć za czym,
ale za czymś tam u góry.
Co ja tu robię?
Takie miałem przerażenie chwilami.
Teraz jak się po latach skupiam,
mam wrażenie,
że ja i też Wy,
wszystko co tu się znajduje,
a żyję,
tam ma odzwierciedlenie,
tam ma stałość.
Tu przychodzi tylko cząstka nas.
Tego czegoś, co tam jest.
Nami.
Mną, Wami.
I tam mi się wydaje wszystko ogromne.
A jak przychodzimy tu,
to ta cząstka się
zmniejsza, że
jesteśmy wręcz mikroskopijni.
I wtedy
ten wszechświat, w którym żyjemy,
z tamtej perspektywy
jest czymś
zrozumiałym i małym.
Kwestia perspektywy.
Ja muszę Państwu powiedzieć
rzecz taką. Szkoda, że nie wydrukowałem
tego zdjęcia, ale wytłumaczę Wam.
Nie tak dawno
wpadło mi w internecie
zdjęcie,
zdjęcie
chyba wykonane
przez
Voyagera
i to sprzed
sporo lat.
Był blisko
Jowisza Voyager
w tamtym czasie.
Sonda Voyager już
daleko wyskoczyła
poza Układ Słoneczny.
Jest to chyba najdalszy obiekt,
który
ludzkość wypuściła
w kosmos i najdalej doleciał.
To jest właśnie sonda Voyager.
Ale kiedy była
właśnie sonda Voyager na wysokości
Jowisza,
zrobiła zdjęcie wsteczne
niewiele na tym zdjęciu. Była czerń
na tym zdjęciu.
Tam było trochę
tych kropek, ale w jednym miejscu była
strzałką zaznaczona malusieńka
jasna
kropeczka.
I było
napisane tak.
Jest to zdjęcie zrobione w takich i takich latach
przez sondę Voyager, która
przylatywała blisko Jowisza.
Kropka
z tej perspektywy to nasza ziemia.
A pod spodem było jeszcze
dopisane jedno zdanie.
Jak z tej
perspektywy
wyglądają nasze
sprawy, nasze
ambicje, nasze
ja,
skoro
wszystko się
zmniejszyło do rozmiarów kropki,
by potem,
znów za jakąś odległość,
wręcz do zniku.
Perspektywa
i kiedy tak nieraz
sobie myślę o tych
moich wizjach, one są
szczątkowe, one są jakimiś
wyrwanymi elementami,
to myślę
sobie, Boże,
to jest wszystko bardzo dziwne,
ale dlaczego mam
nie ufać tym wizjom, skoro
już jako dzieciak, kiedy nie miałem
żadnych wizji?
Tęskniłem za czymś, czego nie umiałem
określić. Pamiętam
takie momenty, że
jak to młody
chłopiec, gdzieś tam w dzień
się zdrzemnąłem,
a ogólnie nie lubię w dzień spać
i nie robię
tego, a w dzień się zdrzemnąłem
i się potrafiłem obudzić
z takim przerażeniem, co
ja tu robię? To nie jest mój
świat. I zacząłem mocno płakać.
Mama mówiła, co ci się stało? Spałeś i
nad tym płaczesz.
A ja nie umiałem
sobie powiedzieć, co ja tu robię.
Było mi to bardzo niewygodne, że ja tu jestem.
Czyli jakbym
podświadomie rozumiał, że życie moje jest
zupełnie gdzie się dzieje
i że
to jest jakieś
zesłanie, tu gdzie jestem.
I
można byłoby powiedzieć,
że książka,
której
wiele fragmentów, z którymi
wieloma fragmentami się dzisiaj
poznałem. Książka
Pana Michela
Desmarque.
Ona
mówi o kontakcie
z istotami,
z kosmosu,
z odległego
kosmosu,
że on tam
był. Wszystko jest możliwe.
Nie wiem, jak do tego podejść,
ale spełnię waszą
prośbę.
Pozdrawiamy z granicy
szwejcarsko-germańskiej.
Pozdrawiamy także.
Adi
Koesta
pisze, słychać doskonale.
Jakie będzie nadchodzące
lato w Polsce?
Też się dzisiaj skupię.
Chociaż już się skupiałem.
Ale warto jeszcze raz.
Życzyłbym sobie
lata ciepłego
i takiego stałego.
I słońca, bo w naszym kraju
jest bardzo, bardzo mało słońca.
Skandalicznie mało słońca.
Dobrze.
Michel, ja tu sobie zapisałem,
tak jak się mówi, Michel
Oto ten pan.
Michel Desmarque.
Budowałem swoją komunę
osiem lat. Pierwsze takie
zdanie. Moja praca dawała
mi wolność myślową.
Czasami wydawało mi się, że
się naprawdę z nimi łączę.
Często mieszało mi się,
czy oni są naprawdę,
czy ja ich wymyśliłem.
To się zdarzyło naprawdę,
ale w mojej głowie.
To była moja komuna.
Osiem lat.
To się działo przez osiem lat w jego głowie.
On to przeżywał
w głowie.
Historie
powstawały w głowie
przez osiem lat.
Wszystko jest kwestią umysłu.
Skoro
historią
zarazisz umysł,
zaczyna być to
w pewnym sensie faktem.
Nie istnieje literacka
fikcja.
Skoro czytelnik to przyjmie,
teoretycznym faktem.
Przyjmujesz
cudzą teorię,
historię.
W twojej głowie
ona się
zasiedla i zaczyna
być w pewnym sensie
faktem,
bo to przyjąłeś.
Jak się mogło to
nie stać naprawdę, skoro
w tylu umysłach
ta historia jest.
Nieważne skąd pochodzi źródło,
ważne, że źródło ma ujście.
Te osoby naprawdę
zaistniały w moim umyśle.
I już sam nie wiem,
czy to było naprawdę,
czy też nie.
To się zrodziło z mojej
samotności
i wewnętrznych marzeniach.
Nie jestem cyniczny.
Każda historia coś daje.
I każda historia
mobilizuje
nasze umysły
do działania.
Skoro przyjmujesz informację,
zarażasz się nią.
Wsiąka to w ciebie
i nie jest to tylko już moja
tajemnica, ale też twoja.
Bo w niej
uczestniczysz.
To jest największą magią
w tej historii,
że tylu z was
w niej uczestniczy.
A powstało to w mojej głowie.
Teraz muszę to powiedzieć,
bo trzy razy by się to skojarzyło.
Auwe Beur.
Kompletnie nie wiem, co to znaczy.
Nie będę mojej wizji komentował.
Prosiliście, więc
to poczułem
we wskupieniu swoim.
Czesław Sylwester.
No klasa.
Napisałeś tak.
Krzysztof, to ty jesteś naszym walentym.
I kochamy twoje
pogawędki i rozmyślania.
Kochamy też
platoniczne
Kasię i Alberta.
I szanownych
czatowiczów.
Też zapytaj
Krzysztofie, kto kocha
Polskę.
Kto kocha Polskę?
Tak.
A dzisiaj tradycyjnie nie przeczytałem, kto pierwszy.
Teraz trudno by było się dokopać. Ale trudno.
Obiecuję.
Andrzej
Sidorowicz.
Panie Krzysztofie
proszę o wizję.
Roman Nacht.
No to już
minęło trochę czasu, kiedy
ten człowiek
odszedł.
Osobowość
ciekawa.
Ja tak
z powodu
tego, że osoba niedawno odeszła
nie chcę robić jakiegoś doświadczenia
publicznego, bo przecież taka osoba
ma rodzinę, ma
znajomych, więc czasami
ktoś by sobie tego nie życzył.
Ale
Saturn
Wizja?
John Kowalski.
Wizja.
Wuj sam napisał