„Nadejście fałszywego Mesjasza. Powiem wam rzecz dziwną. Moje domniemanie. Wydaje mi się, że ja doczekam tego."
Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Jeżeli doskonałość
to zmysł,
jaźń,
ona nie musi być materialna.
Materia powoduje,
że
poczucie materii
powoduje, że
jesteśmy uwięzieni.
I teraz uwaga.
Jeżeli zmrożona energia,
która sugeruje materię
jest młoda,
ma 20 lat,
to doskonale w takim ciele być,
jeżeli to ciało jest zdrowe, sprawne
i ma swoją odpowiednią sylwetkę.
Oj, można w piłkę pograć,
pobiegać, na rowerze pojeździć,
pobrać się.
Już o głębszych rzeczach nie mówię.
Ale ta sama
zmrożona energia
w formie starzenia się
no,
niekoniecznie już jest czymś tak doskonałym.
Dlatego,
jeżeli będziemy
w taki sposób myśleć,
to uwierzcie mi,
że w waszym życiu,
w waszym życiu
mogą zacząć dziać się cuda.
Ponieważ otworzycie tym myśleniem
siebie
i swoje wnętrze
na coś
prawdziwego.
Bo dopiero wtedy,
jak sobie zdacie sprawę,
kim naprawdę jesteście,
że wasze ciało,
wszystko,
to biurko,
ten komputer,
to jest zmrożona energia,
która się kiedyś rozłoży,
odmrozi.
Wszystko tworzą.
Wszystko tworzą zmysły.
Nadejście fałszywego Mesjasza. Powiem wam rzecz dziwną. Moje domniemanie. Wydaje mi się, że ja doczekam tego.
mam nadzieję, także.
Ja opowiadałem na audycji
ten sen,
ale muszę wam jeszcze raz to opowiedzieć.
Bo
na pewno
dużo ludzi doszło do kanału,
których pozdrawiam was wszystkich.
I wiele osób
mogło tego nie słyszeć.
Na samym początku,
jak się pojawiło u mnie to jasnowidzenie,
miałem jeden z najdziwniejszych snów
w moim życiu.
Sen, który tak wyraziście
pamiętam,
że jest czegoś znakiem.
Sen był taki.
On się składał z trzech aktów.
Eee...
Pierwszy akt.
Byłem na pustyni.
Byłem na pustyni, ona ma takie kamyczki,
takie ostre kamyczki.
Równina.
Stałem na tej pustyni.
Nie widziałem siebie,
tylko patrzyłem oczyma na tej pustyni
w oddali odemnie,
może 100 metrów,
może 150 metrów odemnie.
Dość daleko.
Na osiołku siedziała postać.
Ja od razu wiedziałem w tym śnie,
że to jest Jezus.
W tej ciemnoczerwonej,
pięknej szacie.
O, peleryna taka to była.
Siedział bokiem,
nie okrakiem, a bokiem na tym osiołku.
I ja
nie wiem, czy w tym śnie
sobie powiedziałem, czy pomyślałem
Jezus, to jest Jezus.
I wtedy taka dziwna rzecz,
bo skojarzyły mi się
świątynie, kościoły,
że drzewa na nie lecą,
jakby wichura całe drzewa rzucała na nie
i pożar.
Zaczęło to się wszystko palić,