Też nie twierdzę, że w czerwcu nastąpi ten właściwy krach.
Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Katarzony Jasnowic.
Trochę to potrwa.
Aż się nastawię.
Czy pamiętacie jak mówiłem?
Na początku tego roku.
W marcu dźwięczy pieniądz.
Na świecie.
Ale dźwięczy on negatywnie.
Powiedziałem od marca może zacząć się coś dziać.
Co spowoduje, że zbliżymy się znacznie do tego kryzysu i krachu.
Czerwiec.
Czerwiec może być punktem granicznym.
Nie ma znaczenia Iran ciśni na Ormus.
Czerwiec stwarza niebezpieczeństwo.
Bo jeżeli chodzi o finanse.
Jeżeli chodzi o notowania.
O giełdy.
Ale bardzo niepokoi mnie jeszcze jedna kwestia drodzy Państwo.
Mianowicie to, że przedłużający się problem z cieśni nogi wali.
Ale potem się to wszystko odradzało.
Dosyć szybko.
Ten kryzys.
Wali na zasadzie, że dobrze utraciliśmy bardzo wiele.
My obywatele, my naród, narody.
Ale odbudujemy to.
Tylko odbudowa i wrócenie do standardu, który utraciliśmy.
To jest mniej więcej 8 lat.
W przeciągu 8 lat możemy się już przyzwyczaić do zupełnie innego standardu życia na świecie.
I tu Państwu powiem, że według mnie to jest program.
To jest wprowadzane celowo.
Teraz Państwu przypomnę jedną rzecz.
Której dawno, dawno nie przypominałem.
Powiem to, bo wielu nie pamięta tego.
Kiedy zaczęła się pandemia.
Były pierwsze dni.
Jechałem z żoną w słoneczny dzień.
W słoneczny dzień do Piły.
Żona czytała jakąś książkę.
Ja kierowałem.
I tak sobie myślałem.
I myślę sobie.
Do czego to wszystko doprowadzi?
Jaka będzie przyszłość?
I mi się wtedy skojarzył symbol pewien.
Biegnie chłopiec.
Mały chłopiec.
Taki, który chodzi jeszcze do szkoły podstawowej.
Poczułem, że jest bieda.
Biegnie chłopiec przez pole do gospodarza.