„ten głos mówił, ktoś po ciebie przyjdzie, zaraz ktoś się stąd zabierze."
Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Ile to czasu trwało?
Ja byłam już chora parę miesięcy.
Nie, nie, chodzi o samo zdarzenie,
bo chyba dziecko na śnie pani wzięła, tak?
Tak, na śnie.
I on cały czas spał mi na rękach.
I naprawdę on nie płakał.
On przez ten cały czas, jak ja szłam,
widziałam takie różne rzeczy,
szłam, obłąkałam się, wracałam w jedną stronę,
wracałam długo i szłam prosto w pole.
Widziałam rzeczy, których nie ma, słyszałam głos.
Byłam tak obłąkana,
Pani opowiedziała, że Pani przechodziła przez jakąś rzeczkę
po walonym drzewie
Tak, była rzeczka i było powalone drzewo
i ja zjęłam buty, bo ten głos mi wszystko dyktował
co mam robić i ja to wszystko robiłam
kazał mi zdjąć buty, wrzucić do rzeczki
i tam właśnie był taki konar, który leżał
tak, żeby przejść można było
I on nagle się zrobił, ten konar taki, że było można, na niego nie był śliski, tylko był taki, tak nagle kora w moich oczach była taka szorstka, taka się zrobiła.
I ja na boso, z dzieckiem na rękach, przeszłam po tym konarze, nawet się nie zachwiałam.
i chodziłam z kubą na rękach, on spał cały czas, ja to pamiętam.
Nie płakał mi, dopiero się rozpłakał, jak znaleźli mnie właśnie na tym polu,
jak pan Jackowski powiedział, gdzie jestem.
I nikt by się nie domyślał, bo szukali mnie helikopterami
i czekali chyba do wieczora, bo później mi tak opowiadali, żeby mnie znaleźć.
Ale już wieczorem właśnie pan Jackowski powiedział, gdzie jestem.
i byłam akurat tam, gdzie właśnie...
A jak sam moment odnalezienia?
Co pani z tego momentu pamięta?
Pamiętam tak, że stałam naprzeciwko,
widziałam kościół w Mariance,
stałam naprzeciwko tego kościoła,
stałam z dzieckiem i cały czas
ten głos mówił, ktoś po ciebie
ten głos mówił, ktoś po ciebie przyjdzie, zaraz ktoś się stąd zabierze.
zabierze. Ja byłam, pamiętam,
tak głodna, dziecko na pewno
też i tak stałam taka głodna
i nagle zobaczyłam światła.
Chyba latarkami świecili
świecili i nagle takie krzyki
w moją stronę i ja stałam
sztywno, bo nie wiedziałam
co robić, podbiegła Monika z moją
siostrą Kamilą i ja myślę,
bojąc się Kamili
oddać dziecko, zobaczyłam
Monikę i powiedziałam
Monika i ona wzięła ode
mnie dziecko, bo
się po prostu bałam komukolwiek je oddać
i mówiły, że tak
mocno trzymałam Kubę,
że po prostu nie mogli mi go
z rąk zabrać, tak mocno
go trzymałam, żeby nikomu go nie
oddać. Czyli wyszła
Pani mniej więcej o trzeciej w nocy,
a
gdzieś w granicach godziny dwudziestej drugiej
odnaleziono Panią.
A jednasta.
To było lato. Ile dziecko miało wtedy lat?
Już mówię.
W marcu skończył roczek, to był lipiec.
Małe dziecko.
To roczek w marcu,
kwiecień,
czerwiec, lipiec.
Rok i trzy miesiące miał.
Kiedy pani się dowiedziała, że ja wskazałem to miejsce?
Później jak wyszłam ze szpitala i było już ze mną lepiej, leki zaczęły działać,
wróciła mi rzeczywistość, zaczęłam wracać do zdrowia, to wtedy mi właśnie opowiadała rodzina.
Cieszę się. Wie pani co, to jest niezwykłe, bo minęło 10 lat,
ale nie wie Pani jak się wzruszyłem
po tym
SMSie i po tym co Pani powiedziała
bo najczęściej
tragedie ludzie zachowują w sobie
nie chcą o nich mówić
Pani powiedziała to tak
jak Pani to przeżyła
a ja Bogu dziękuję
że dał mi taką łaskę
że mogłem Panią wskazać
to był impuls
ja byłem wtedy
miesiąc po operacji serca