Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Bo widzę, że audycja na żywo jak najbardziej, ale coś mi się tu zaczęło knąć.
O, dobrze.
Widzą Państwo, dzisiaj audycja, można powiedzieć, specjalna.
Trochę się zapnę, żeby porządniej wyglądać.
Nie widzę czatu.
A może tu czatu nie ma?
No mam nadzieję.
A, jest pierwsza rączka do góry, więc widać mnie na żywo.
No bo dzisiaj jestem na krótkich wakacjach.
Gdzie?
No tylko, że czatu nie widzę.
Holender, jak to zrobić?
Momencik.
Nie, tutaj nic nie zrobię.
Jesteście, bo widzę łapki do góry.
Momencik, ale już, już, nie.
Jest czat, jest, dobrze.
Wszyscy, dlaczego tu jest?
Jak to, aj, muszę, no nie wiem, coś, jest czat, dobrze.
Witam Państwa.
Nie powiem Wam, gdzie jestem.
Mam nadzieję, że się domyślicie, a na końcu powiem.
Idzie wyjątkowo z moją żoną.
Dobry wieczór.
Wyjechaliśmy na wakacje.
Nie miejcie nam tego za złe.
W ciepłe miejsce.
W końcówce lata w tym miejscu, bo tu też nie będzie lata za jakiś czas.
I chcemy Wam kawałeczek pokazać urokliwego miasteczka, w którym jesteśmy.
Jakoś dziwnie mi ten czat.
Ach, to nawet nie jest czat, Kasiu.
Momencik, momencik, momencik.
Nie wiem, jak to się ustawia.
A jest czat? Tylko ja go nie widzę?
Tak.
No to super.
A to dobrze, to może byś mi odczytał.
Czytywała co nieco.
Okej, okej.
Piszcie, Kasia będzie odpisywać.
Nie, nie, czytać.
A, czytać.
Słuchajcie, mam tak, spuchnięte oczy, ponieważ wentylacja, znaczy te, jak to się nazywa, klimatyzacja, aż musieli mi w pokoju wyłączyć, ponieważ mam straszne uczulenie na klimatyzację.
I głowa mnie strasznie boli, drugi dzień już, ale cieszę się, że tu jestem.
Piszcie, zobaczcie, czy piszą.
Państwo, gdzie możemy być?
Są tu na pewno palmy.
Jest ciepło.
Ale też od samych początków przygody mieliśmy, bo przylecieliśmy tutaj w niedzielę.
Trochę tu ciemno, chyba pójdziemy na drugą stronę.
Zaraz, pójdziemy na drugą stronę.
Przylecieliśmy w niedzielę i wyobraźcie sobie, jaka śmieszna historia.
Weszliśmy do hotelu i zaraz się z nami przywita...
Pani mówi, że ogląda kanał i że jest moją fanką i że robiłem jej wróżbę kiedyś, ponieważ pani powiedziała, że 10 lat nie mogła zajść w ciążę.
Byli małżeństwem bezdzietnym, po czym...
Lekarze oświadczyli jej wręcz, że muszą się przygotować na adopcję, ponieważ raczej ich zdaniem nie zajdzie ona w ciążę.
Napisała ona wtedy, kilka lat temu do mnie maila i ja jej odpisałem, że za około dwa lata urodzi synka.
I ona mówi, panie Jackowski, tu jest teraz przed panem ten chłopiec.
Przywitałem się z tym chłopcem, z nimi.
Dzisiaj z nimi rozmawiałem co najmniej dwie godziny, nie?
I pani się bardzo interesuje, interesuje tymi zjawiskami ogólnie, a... mogę powiedzieć kim jest z dowodu?
Pewnie.
Jest stewardessą.
Tak i...
Ale to też jak pan żart robił często.
Aha, i właśnie jeszcze wyszło tak, że najpierw zobaczył mnie mąż tej pani, a ta pani była w pokoju u siebie.
I on...
Myśmy tam w recepcji załatwiali sprawy, a oni już w hotelu byli.
I on poszedł do żony, ale mówi tak, panie Jackowski, ta pani mówi, później jak się spotkaliśmy.
Mój mąż, ponieważ oni mieszkają w Trójmieście i mówi, mój mąż dwa albo trzy razy zrobił mi kawał, bo ja jestem pana fanką.
Jak szliśmy gdzieś w tłumie w Gdańsku, o tam idzie Jackowski.
A on mówi, gdzie?
A żartowałem.
A teraz znajdujemy się w innym punkcie na ziemi.
W tym samym hotelu.
I teraz ten mąż mnie pierwszy dojrzał, poszedł do pokoju i mówi do żony, tu jest Jackowski.
Przestań żartować, nie nabiorę się.
On naprawdę jest.
No i tak jest.
Zobaczcie.
Niektórzy zgadli.
Różnie piszą Hiszpania, Cypr.
Czekajcie.
Jaka góra.
Dużo jest, Turcja, Grecja.
Zobaczcie jaka góra.
Taka góra fajna.
Ciemno Krzysiu, ciemno.
To nic, pójdziemy tam.
Idziemy ku światłu.
I słuchajcie, rozmawiałem z tą panią ogólnie o jasnowidzeniu, o parapsychologii, o tym co robiłem przez całe życie z przerażeniem.
Pomyślałem, że to tyle czasu już, że to jest tyle lat.
I wiecie co?
Doznałem takiego wewnętrznego spokoju.
Czegoś takiego, jakiej opowiadałem różne stare przypadki.
Rzeczy, historie.
Zrozumiałem, że nasze życie jest pewną magią.
Że nie ma, nie ma granicy.
Śmierć nie jest żadną granicą.
Oczywiście śmierć jest elementem oddzielenia się od ciała.
Ale można by było powiedzieć podobnym do narodzin.
Wychodzimy z ludzkiego ciała.
Rodzimy się.
Wychodzimy z matki ciała.
To jest tylko przejście.
Właśnie po tych rozmowach dzisiaj, kiedy różne przypadki opisywałem tym ludziom.
Oni to zainteresowanie słuchali.
To wezmę na siebie.
To...
Ale jak to się teraz robi?
A tu jest dobrze.
To wiecie co?
Tego on...
A jak to się słyszy?
Jak ona mówi?
A Marian Figiel jak panu powiedział w piwnicy.
A to...
Różne przypadki.
Ale też...
Ale też poznaliśmy dzisiaj drugiego mojego fana.
Tu w tym samym miejscu.
I ten pan tu żyje, pracuje.
Ma stąd żonę.
I jest tu kilkanaście lat.
Bardzo sympatyczny człowiek.
Sebastian pozdrawiamy.
On wziął nas dzisiaj w góry.
Bo tu są góry.
Słuchajcie, tu jest kilka gór od niego, wiem.
Które mają, podobnie jak rysy w Polsce.
Po kilka...
Dwa i pół tysiąca metrów.
Byliśmy w górach wspaniałej restauracji.
Jedliśmy tu fajne potrawy.
I też...
I też właśnie...
Ja z nim rozmawiam.
On wszystko wie z mojego życia.
O sprawach różnych.
On mówi...
Jeszcze przed studiami.
Ja ciebie oglądałem.
Ja twoje życie znam.
My jesteśmy połączeni.
Jakie to jest niezwykłe.
Bo ja to przeżyłem.
A mnóstwo ludzi...
O, a mnóstwo ludzi...
O, pokażemy wam takie...
Takie teraz miejsca.
Dobra, jesteśmy na Krecie.
Grecka wyspa, Kretka.
Niedaleko miejscowości Chania.
Ale to jest jakaś mała miejscowość z trudną nazwą.
Tutaj już jedliśmy wczoraj rybę.
Bardzo dobra.
Bardzo dobra ryba.
W Teres...
W restauracji jedliśmy.
O, tu jedliśmy rybkę dobrą.
Dorada.
Ekstra ryba tutaj była.
A tu już jest morze śródziemne.
Dziś jest spokój.
To było spokojne.
W pierwszy dzień jak przyjechaliśmy to było strasznie wzburzone.
I tu już idziemy wzdłuż morza śródziemnego.
Ładne restauracyjki.
Właśnie.
Jak pan Figiel w tej piwnicy powiedział mi.
Oni już mnie mają i beczą.
A ja byłem już w tylu ciekawych miejscach.
To jeżeli był w różnych miejscach.
Być może za życia nie mógł być.
To nie dziwię mu się tych pretensji.
Oczywiście koty.
Tu ich jest mnóstwo.
I to są gangi.
To co ja zaobserwowałem.
To są gangi.
Przed każdą restauracją jest grupa kocia.
I one...
Cześć.
I one tu się rządzą.
Z innych grup, z innych restauracji koty się nie mieszają.
Każda grupka kotów ma swoją restaurację.
Przy której czatuje.
Żeby ktoś dał jeść.
Ja wczoraj podzieliłem się z kotami.
Połową ryby.
Niestety szef tej grupy.
Chyba kilku kociej.
Zjadł.
A tamci mogli tylko się przyglądać.
Nie wiedziałem, że takie prawa mają.
No ale.
Te kocie gangi.
Mi się to bardzo podoba.
A nawet tam na plaży nie widać.
Bo jest ciemno.
A taki biały punkcik.
To też jest jakiś kotek.
Który sobie odpoczywa.
A przy jednej restauracji był stary pies.
I chyba z 10 kotów.
I ten pies jak koty tam zaczęły szaleć koło siebie.
Szczeknął i je do porządku doprowadził.
Przepraszam, że takie bzdety wam opowiadam.
Ale cieszę się, że jestem w tym miejscu.
I chcę się z wami podzielić tym.
Wiem, że być może wielu z was nie będzie to interesowało.
Ale w końcu.
Jesteście.
Na tym naszym wspólnym kanale.
Ze mną.
Już tyle lat.
I.
I o jest tam.
A jeden kociak jest tam.
Ja bardzo lubię koty.
Psy też.
W ogóle zwierzęta.
A Albert jest z córką.
Spokojnie.
Albert jest w domu.
Z Kasi córką.
Emilką.
Cicho, spokojnie.
Bo to już jest październik.
Więc.
Więc nie ma tak turystów.
Jest fajnie.
W ciągu dnia.
Temperatura jest jak u nas.
Można powiedzieć chwilami w upalne lato.
Ej.
Widzicie.
Gangsterzy.
Koty to są tutaj gangsterzy.
Wczoraj w tej kawiarence właśnie usiedliśmy.
Na ciastko i kawę.
I siedział.
Zanim przyszliśmy to siedział na jednym z siedzeń kot.
I on nie zszedł.
Usiedliśmy a on siedział z nami.
Siedział aż wypiliśmy tą kawę.
Poszliśmy.
Czują się tu swoją.
Którędy?
Czy tą uliczką.
Bo tam są ludzie.
Może ja nie chcę.
A dobrze.
No dobrze.
Tu już jest zaraz morze.
A tutaj są stoliki.
Fajna kawiarenka.
Chyba tamtędy.
Tak?
To przechodzimy.
Wiecie co?
Mam takie wrażenie.
Jak gdyby.
Tu w Grecji.
Jak u nas w latach dziewięćdziesiątych.
Trochę.
No.
Tak wolniej wszystko.
Tak normalniej.
I tak.
Mniej on en.
Niestety u nas.
W Polsce.
Nawet na tych morzach.
Tak dużo rzeczy.
Idzie w komercję straszną.
A tu naprawdę można dobre jedzenie zjeść.
Za wcale niewielkie pieniądze.
Oczywiście.
No jak ktoś.
Chciałby wydać.
Nie wiadomo ile.
No to wyda.
Wszędzie się je wyda.
Ale.
Ale jeżeli ktoś chce rozsądnie.
Spędzić.
W akademii.
Na wakacje.
To naprawdę.
Tu się to da.
O i.
Idziemy tam.
No i Kasia się pozwoliła sfilmować.
Pozdrów jeszcze wszystkich.
Nie wstydź się.
Albert na pewno jest.
Albert na pewno jest obrażony.
Ale jak.
Jak.
Raz.
Raz z Kasią byliśmy gdzieś.
To kilka lat temu.
I też Emilka się nim opiekowała.
No i wyobraźcie sobie.
Że jak wróciliśmy.
Po tygodniu.
To był.
To Albert nas.
Przybiegł.
Do Kasi.
W drzwiach.
Usiął.
Ale po chwili.
Opanował się.
Z tym witaniem.
Wyprostował się.
Odszedł.
I usiadł.
Przy Emilii.
Nogach.
I patrzy.
Raz na Kasię.
Raz na mnie.
To wyglądało tak.
Nie.
Chola.
Wyjaśnienia.
Dlaczego was nie było.
Słuchajcie.
O.
Kasiu.
Proszę cię.
Z powodu wakacji.
A to jest.
Jak się nazywa to.
Ten korzeń.
Bym sobie wziął.
Zobacz.
Poczekajcie.
To jest.
Ja.
Ja lubię zbierać różne patyki.
I inne rzeczy.
Nieraz na ogród przywlekać.
No oczywiście.
Tego nie przywlokę.
Ale bardzo ciekawy okaz.
Tu jest.
Jakiegoś ten.
Nie wolno.
A to są.
Jakie te.
Jak się to nazywa.
Opuncje.
Chyba tak.
Opuncja.
Zwyczajnie.
Fajnie.
Noce.
Noce są takie.
Mamy w hotelu od strony morza.
Już takie schłodnawo.
Lekko.
Dwanaście stopni.
Czternaście.
Ale w dzień.
Gorące.
Ale powiedz jeszcze.
Z jakiej okazji tu jesteśmy.
A.
Musicie wiedzieć.
Z jakiej okazji.
Tu jesteśmy.
Z jakiej Kasia.
No ty powiedz.
Która to rocznica.
Świat.
To życie.
Mija.
Nie ja.
Dobra.
Mówią, że szczęśliwi czasu nie liczą.
Jesteśmy.
Ja powiem ile jesteśmy razem.
Leci nam osiemnasty rok.
No to nasza.
Stajemy się pełnoletni.
Nasza rocznica ślubu.
Kiedy.
Dokładnie jutro.
Jutro.
I postanowiliśmy spędzić ją tu.
Tak zwyczajnie.
Spacerując.
Chodząc.
A Kasia mi wykręca rękę.
Żebym ja jej nie pokazywał.
Już.
Chyba wybaczycie nam dziś.