Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Dobry wieczór Państwu, zaczynam audycję, audycja ta dzisiejsza, chyba będzie miała tytuł zaraz po audycji, bo teraz jest wizja na żywo, ale jak skończy się audycja i będę film umieszczał, to Przestroga, taki będzie tytuł tej audycji.
A dlaczego Przestroga, sekundkę, przymknę, wypuszczę Alberta, bo już, no dobrze, i przymknę okno, bo samochody jednak przejeżdżają i to wywakuje ten szum.
A dlaczego Przestroga, bardzo ważne, dla wielu z Was, dla mnie też, chociaż ja już to wiem, a może wielu nie wiem, najpierw telewizyjnie się przywitam.
Zielony Listek, hej, kokokoko11, hello, Klaudia, Anna, witam serdecznie, Zielony Listek, dobry wieczór, może pierwsza, no nie, Klaudia, Anna, pozdrawiam z Łodzi, Tomga, witam.
Witam.
O, to ktoś z zagranicy, Dobt, pisze, dobry wieczór, Panie Krzysztofie, Iwonka K8, witam wszystkich Państwa.
Drodzy Państwo, kilka dni temu, może chyba to była sobota, tyle co kojarzę, jadąc do Warszawy wieczorem, żona moja prowadziła auto,
ja siedziałem.
Pomyślałem z boku i pomyślałem sobie, mam maila, żeby odpisać, pewien Pan napisał do mnie maila, w sprawie śmierci swojego pieska, wynikało z tego, że piesek został zatruty, otruty i Pan pyta, kto mógł mu to zrobić.
Ja za zgodą tego Pana przeczytam, bez oczywiście danych.
Przeczytam tego maila, witam Panie Krzysztofie, w dniu 9.11.2025 odszedł ukochany członek naszej rodziny, sześcioletnia suczka Kora.
Przebieg wydarzeń był następujący, w poniedziałek 8 grudnia o godzinie 9, Kora wyszła do ogrodu, po powrocie zjadła posiłek, po upływie 4 godzin zaczęła wymiotować.
O, przepraszam.
Zaczęła wymiotować, o godzinie 14 pojechaliśmy do weterynarza, który stwierdził zatrucie pokarmowe i podał zastrzyk.
Stan Kory nie poprawiał się, więc na drugi dzień o godzinie 9 pojechałem ponownie do weterynarza, który ponowił zastrzyk, pobrał krew do analizy i stwierdził,
przyspieszoną pracę serca.
Umówiliśmy się na badanie USG o godzinie 17.30, po powrocie do domu Sunia umarła.
Lekarz był bardzo zaskoczony wynikami badania krwi, stwierdził zatrucie bardzo silną toksyną, mówił, że Kora nie miała najmniejszych szans na przeżycie.
Kilka dni przed feralnym...
Poniedziałkiem Kora nie wychodziła poza teren posesji, więc zjedzenie trucizny było niemożliwe, tylko na terenie ogrodu.
Zgodnie ze wskazówkami dołączam zdjęcie Kory i to wszystko.
I Pan pyta mnie, kto?
Podziwiam Pana dar i to, co Pan robi dla ludzi.
Może i mnie spotka to wyróżnienie, szczęście i zobaczy Pan wizji przebieg.
I powód zdarzenia.
Serdecznie Pana pozdrawiam.
No i dobrze, i ja, tu jest trochę literówek, bo ja w samochodzie dyktowałem do telefonu i on pisał za mnie, a wiecie, jak to w samochodzie, jak trzęsie.
A ja odpisałem, bo co mi się skojarzyło, jak się popatrzyłem na tego pieska, uroczy, ładny piesek, nieduży, jak popatrzyłem na tego pieska, poczułem, poczułem, drodzy Państwo, coś dziwnego.
Że jego nikt nie otruł, jego nikt nie otruł, że w ogóle jak gdyby piesek się nie otruł, tylko zobaczyłem, napisałem w żołądku lub w jelicie takie kuleczki, małe kuleczki i one się rozkładały, te kuleczki i one zatruwały organizm tego pieska.
Poczułem, że Wasz piesek miał w jelicie lub żołądku jakieś dziwne bąbelki, o, bąbelki napisałem, dokładnie chodziło, nie kuleczki, a bąbelki.
Było ich wiele, takie przezroczyste bąbelki w jelitach lub żołądku. To zaczęło pękać, wydzielała się jakaś wydzielina i stan zapalny.
I to spowodowało śmierć naszego pieska.
Jego organizm mógł być zatruty toksynami, bo wdała się infekcja od tego, co pękało, od tych bąbelków.
Moja żona słyszała, jak ja to dyktowałem, o, bo dyktowałem na głos telefonowi, żeby to napisał, za co ja to bez literówek Państwu przyjąłem, bo trochę błędów to narobiło.
A żona mówi...
Co to za wizja? Mówi, to się sensu nie ma. Ja mówię, poczułem to mocno.
I słuchajcie, co Pan mi odpisał dzień później.
Pan mi odpisuje rzecz następującą.
Witam Panie Krzysztofie. Czekałem na Pana odpowiedź z przekonaniem, że poznam prawdę o przyczynie śmierci mojej ukochanej psinki Kory.
Nie zawiodłem się.
Opis Pana wizji pomógł mi dojść do wniosku, że kora w feralny poranek zjadła w ogrodzie winogrona, które spadały z krzewów na ziemię.
W innym miejscu, przy kompostniku, leżały winogrona wyrzucone przez nas, kupione w supermarkecie.
Weterynarz potwierdził to, że winogrona są wyjątkowo trujące dla psów i mogą doprowadzić do śmierci.
Te dziwne bąbelki w żołądku Kory to, według mojej analizy, właśnie winogrona.
Czuję pewnego rodzaju ulgę, że nikt nie przyczynił się do śmierci Kory.
Zostały mi tylko wspomnienia.
Z całego serca dziękuję za pomoc w mojej sprawie.
Bez Pana pomocy nie doszedłbym do prawdy.
Widzicie, drodzy Państwo.
Po pierwsze, w życiu bym nie pomyślał.
Ja słyszałem, że czekolada jest bardzo groźna dla psów i trzeba jej unikać.
Cebula!
Ale nigdy bym nie pomyślał, że winogrona mogą być bardzo toksyczne dla psa.
I tutaj przy okazji właśnie przestroga, żeby uważać.
Nie dawać nigdy swoim pociechom małym winogron.
Małe bąbelki w żołądku i w jelitach.
I one ulegają rozkładowi jakiemuś i one wydzielają toksynę.
Ale z góry powiedziałem, że nikt go nie otruł.
Tylko, że to w jelicie jest.
Okazuje się, że piesek...
Ja z tym Panem rozmawiałem i pozwolę sobie na sekundkę zadzwonić do tego Pana.
I...
No właśnie...
Chociaż...
Już, już, już, tylko...
Jezus Maria...
Witam ponownie też, bo ja z Panem...
Ja się pytałem Pana, czy mogę tego maila przeczytać.
Bo ja mówię do widzów.
A także pytałem się Pana o zgodę, czy zechcę dwa słowa zamienić.
Czyli ja mam takie pytanie.
Czyli jak Pan do mnie wysłał tego maila z zapytaniem, kto mógł zrobić krzywdę Pana pieskowi.
Lub z jakiego powodu ona się stała.
To Pan nie miał swojej tezy, co się mogło stać?
Nie, absolutnie nie podejrzewałem.
Po prostu nie rozważałem sytuacji, w której mogłaby zjeść coś, co było dostępne w ogrodzie.
Ponieważ wyniki krwi, badania krwi wykazywały bardzo toksyczną i bardzo silną...
To znaczy bardzo silną toksynę, która nie dawała najmniejszych szans.
To znaczy bardzo silne życie.
Lekarz podszedł standardowo, ponieważ piesek nie wykazywał tak silnego zatrucia.
Myśleliśmy, że to jest po prostu zatrucie pokarmowe.
Co się jej tam zaszkodziło?
Dostała zastrzyk taki standardowy na stany zapalne wzmacniające.
I ona była jeszcze poprzedniego dnia w takiej średniej kondycji, lekko osłabiona.
Ale nikt nie podejrzewał, ani lekarza, ani ja.
Że skończy się to po prostu tragicznie.
A ta toksyna zrobiła swoje.
Niech pan mi powie taką rzecz.
Jak pan przeczytał ode mnie tą moją...
Jeszcze raz przepraszam za literówki.
Ale tą moją odpowiedź.
Co pan pomyślał?
Ja rozważałem po prostu wszystko.
Ale nazwa, czy też sformowanie, którego pan użył.
Czyli bąbelki, dziwne bąbelki.
Od razu skojarzyły mi się właśnie z winogronem.
Bo to jest jedyny owoc, który wyglądałby podobnie w strukturze.
Pan jeszcze napisał, że wydzielało się z tego pewna substancja.
Tak.
Po prostu jak żołądek zaczął to trawić, to ta skórka po prostu zniknęła.
I ten miąższ taki spowodował, że te toksyny się po prostu rozeszły w organizmie.
Czyli też absorbował żołądek te toksyny.
A musiała kora po prostu zjeść tego na tyle dużo, że spowodowało to nieodwracalne zmiany.
I nie dało się jej w żaden sposób uratować.
Lekarz potwierdził, że nawet niedawno miał przypadek owczarka niemieckiego,
który również nie wytrzymał tej próby zjadając winogrona.
Także o wiele większa maska.
A jednak posiadają te owoce taką toksynę, która po prostu bezwzględnie uśmierca.
Powiem panu, że dla mnie to jest bardzo ciekawe doświadczenie.
Bo jak ja dyktowałem głośno, bo to w samochodzie żona prowadziła,
to jak dyktowałem do telefonu, to żona mówi, ale jakie bąbelki.
No to albo ktoś otruł psa, albo nie.
Żona tak do mnie jeszcze mówi.
Mało tego, mówi, no skoro weterynarz już stwierdził żaden, to pies musiał być otruty.
A żeby był otruty, no to musiał ktoś mu tą trudzicę podać.
Ja mówię, nie, ja widzę takie bąbelki.
I one się rozkładają i przez to piesek się truł.
Dla mnie to było naprawdę bardzo trafne sformułowanie, które od razu mnie naprowadziło do tego wniosku.
Ja mówię, ja tu na audycji...
...do tego wniosku.
...wiedziałem, widzą, bo ja tego nie wiedziałem.
Ja dopiero po tej sytuacji wiem, że nie można dać psu winogrona i trzeba go chronić przed tym.
A ja mam też krzak winogrona tu, przed budynkiem, gdzie mieszkam.
Mamy taki mały ogródek i mało tego, w tym roku nie zrywaliśmy tych winogron, bo nie dojrzały.
I one same tak właśnie opadają, mimo że jest już grudzień, to jeszcze kiście niektóre są takich, nie wiem, takich podmitych.
Takie sławko zasuszone.
No i to spada.
Dobrze, dziękuję Panu i niech Pan wie jedno.
Zwierzęta mają duszę, tak samo jak my ludzie.
Wszystko co żyje musi mieć energię, a energią jest dusza.
Wszystkiego dobrego, pozdrawiam Pana.
Ja również serdecznie pozdrawiam, jeszcze raz dziękuję za pomoc.
Dziękuję.
Jakoś się będę musiał pogodzić z tym wszystkim, ale jest mi na pewno lżej.
Bez Pana pomocy po prostu nigdy nie doszedłbym do takiej sytuacji.
Tylko wniosków.
Naprawdę, jestem pod olbrzymim wrażeniem całej Pana pracy, a ten nieszczęśliwy splot wydarzeń, który nas, że tak powiem, złączył, no pomoże mi pewnie jakoś pogodzić się z losem, bo dla mnie jest to cios.
I mam nadzieję, że to uda nam się przestrzec właścicieli psiaków, żeby jednak zwrócili uwagę na to, co mają urodzić.
Chronić psy przez winogronami.
Tak, tak.
Ja również.
Pozdrawiam.
Do widzenia.
Naprawdę mnie to zaskoczyło.
Są pieski, niektóre takie, że są tak zwane łakomczuchy i prawie wszystko zjedzą, dlatego trzeba bardzo uważać.
W życiu bym nie pomyślał, gdyby mój pies merdał do mnie ogonem, jakby widział, że ja jem winogrona, to bym mu dał winogronko jakieś, bo świadomości człowiek nie miał.
Się okazuje, że mógłby się otruć.
Dobrze, dobrze.
Tyle o piesku.
Wybaczcie to zamieszanie, ale może to pożytek sprawi, bo może wiele osób nie wiedziało o tym.
O, a to ciekawe.
Alien... Alien... Czemu wy się tak nazywacie?
Alienk5123. Dobrze.
Panie Krzysztofie, czy skupi się Pan nad tym, uwaga, jak powstał świat?
Skupię się.
Ja Wam coś powiem.
Takie wizje związane z, powiedzmy, z sytuacją...
Może inaczej.
Takie...
abstrakcyjne, odległe.
Jak powstał świat?
Wiecie, że Wy jesteście bodźcem dla mnie.
Ja bym nigdy poza kamerką tą nie usiadł.
Nie zadałbym sobie pytania, jak powstał świat.
Uważałbym to za niewykonalne.
To nie cała audycja będzie trwała na temat, jak powstał świat, ale padło pytanie.
Chyba herbaty.
Nie raz jak piję tą herbatę, to piszecie nie siorp.
A wiecie, że w Japonii, w której trzy razy byłem, w Japonii siorpanie zupy jest bardzo dobrym nawykiem.
Ale to jest siorpanie napojów.
To jest też nawyk, który jest dobrze przyjmowany.
To znaczy, że smakuje temu, co konsumuje, że smakuje mu czy ten napój, czy potrawa.
No, ale są różne narody i różne tradycje.
U nas lepiej nie siortać.
No i chyba to jest mądre.
Andry!
Czekajcie.
Zapiszę me, bo co to jest?
Andry?
Co to jest?