Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Dobry wieczór, chyba już jestem, nie widać, ale miejmy nadzieję, że zaraz się pokażę, chwilkę coś chyba z łączeniem mam problem, no jest jakiś problem, o jestem, witam Państwa, jestem, długo się łączyłem, nie wiem dlaczego, może to jakiś problem techniczny był, witam Państwa,
zobaczę, o jest pierwsze serduszka są, witam, Małgorzata Overmark, witam, jako pierwsza jesteście Państwo, dzisiaj tak na swobodnie skupię się,
natomiast, natomiast, jeszcze tylko coś tutaj, ojej, ale jest,
u Was dużo osób, ktoś napisał trzeci, ale jest chyba pięćdziesiąty, dobrze, cześć, witam wszystkich, serdecznie, Małgorzata Skrzypek, tak, Arma, dzień dobry,
dobry wieczór, Panie Krzysztofie, Dorota, Dorota, witam Państwa, witam Państwa, troszeczkę sobie mikrofon,
bliżej przestawię, ojej, jeszcze tylko coś przestawię, dobrze, drodzy Państwo, dzisiaj sobie, dzisiaj spróbuję troszeczkę inaczej,
nawet jeżeli się będę skupiał, czy na polityku, czy na kimkolwiek, to spróbuję to zrobić bez zdjęcia, przecież w pamięci, w głowie,
też mam twarz danego człowieka,
czy to polityka, no właśnie, i to chyba tak nawet działa, że to zdjęcie, to jest taką pewną atrapą, zupełnie inaczej jest, jeżeli, powiedzmy, robię jakąś sprawę na temat człowieka, którego nie znam, czy szukam osoby zaginionej, której nie znam, no to, to rzeczywiście ta rzecz i zdjęcie jest bardzo ważne,
ale, no, tu najczęściej dotykamy...
do tych spraw, które tyczą decyzji osób znanych.
Jerzy Rydel, dawaj, dawaj, szkoda czasu, no daję, daję, zaraz, spokojnie, ja chcę tylko taką jedną rzecz Państwu powiedzieć, ja właśnie grzebię nieraz w swoim, znaczy, na ogół, często grzebię w swoim archiwum, jest tyle tego materiału,
i dojrzałem taki artykuł sprzed wielu lat już, nawet tu próbuję datę znaleźć, ale nie widzę, no, ale jest to stary materiał, Sesja Śledczych z Jasnowidzem, zobaczcie, tak to wygląda,
to w TVN24, Sesja Śledczych z Jasnowidzem, i tu jest tak,
Wznowione śledztwo dotyczące śmierci, która odbyła się w latach 90-tych.
Krakowskiej studentki znalezionej w Wiśle 12 lat temu.
Do ustalenia nowych faktów zaangażowano Jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego, który odbył z krakowskimi policjantami dwudniową sesję.
Nie wiadomo jednak, co dzięki tym działaniom, czy dzięki tym działaniom udało się ustalić, gdyż chroni je dobro śledztwa.
No i tu ciekawostka, takie było historyczne, to jest z krakowskim archiwum X.
W czynnościach uczestniczyli policjanci z tzw.
Wydziału X Małopolskiej Policji, zajmującego się niewyjaśnionymi sprawami kryminalnymi,
a także prokurator, który na podstawie formalnego postanowienia dopuścił Jasnowidza do udziału w śledztwie.
Jackowski stwierdził, że jest zadowolony z efektów współpracy.
To dla mnie wielkie wyzwanie i zarazem wielka satysfakcja.
To trudna sprawa, bo dużo czasu minęło.
Wyzwanie jest karkołomne, ale nie można wykluczyć, że pewne informacje podawane przeze mnie na podstawie mojej wizji naprowadzą śledczych na jakiś ślad, powiedział Krzysztof Jackowski.
Drodzy Państwo, minęły lata, w tej chwili już jest człowiek w więzieniu.
Ten, który oskurował tę studentkę, bo to była zbrodnia makabryczna.
Bardzo ciekawe to było doświadczenie.
Dwa dni, dwie doby to trwało, właśnie w krakowskim archiwum X.
Pamiętam, to się mieściło na najwyższym piętrze Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
I to było najwyższe piętro i tam właśnie był wydział krakowskiego archiwum X.
Prawdopodobnie w tamtym czasie krakowskie archiwum X było uważane za mające największe wyniki w Polsce.
I chyba tak jest do dzisiaj.
Dobra, no to co?
Będę próbował się skupiać.
Bożena, oj, Pani Bożena mi uciekła, ale dobrze.
Już, już, o może tak myszką będę to mógł lepiej sterować.
A, Leon na ulicy Mogilskiej.
Nawet nie wiem, no na ulicy Mogilskiej, ale z pewnością tak jest.
Grzesiek Pełen.
Czy w jasnowidzeniu można przewidzieć swoją przyszłość?
Powiem Państwu od razu, jak to przeczytałem, to taki jeden przypadek, i zaraz się będę skupiał, taki jeden przypadek z wielu.
Można, można, chociaż powiem szczerze, ja nie próbuję sobie przewidywać przyszłości, nie chcę.
Natomiast kiedyś, kupę, kupę lat temu, ja jestem z moją żoną siedemnaście lat.
I...
I chcę Państwu powiedzieć, że to był sam początek naszej znajomości.
My się, my byliśmy z sobą z pół roku.
I ja, no to jeszcze trudno było nazwać związkiem, to była przyjaźń.
Ciężko było nazwać to związkiem.
Ale powiem Państwu, że byliśmy zaproszeni, to był dla mnie wielki zaszczyt, do Bydgoszczy.
Przez pewnego profesora.
Profesora prawa, wykonano na Uniwersytecie Łódzkim, Wydział Prawa i Administracji.
Nie, Katedra Kryminalistyki, przepraszam.
Na Uniwersytecie Łódzkim, a z pochodzenia jest bydgoszczaninem.
Profesor Bogusław, chyba się nie obrazi, jak powiem to zaszczytne nazwisko.
Profesor Bogusław Sygit.
Człowiek, który interesował się tym co, efektami tego co robiłem.
Byłem swego czasu zapraszany na Uniwersytet Łódzki właśnie przez studentów,
którzy byli pod właśnie profesorem Bogusławem Sygitem.
Były organizowane spotkania ze mną.
Prelekcje.
Rozmowy na temat właśnie efektywności i efektów tego co w życiu mi się przydarzyło wyjaśnić.
I powiem Państwu, że tam będąc z Kasią, zaznaczam, jeszcze nie myślałem, że my będziemy żyli razem.
To...
Ja miałem duże kompleksy z powodu wieku Kasi i swojego wieku.
Dziś to się zatarło.
Ale...
Wtedy miałem bardzo duże.
I powiem Państwu taką ciekawostkę, że właśnie u profesora Sygita, jak byliśmy w jego przepięknym domu,
który graniczył z czynnym cmentarzem.
W Bydgoszczy, w centrum Bydgoszczy.
Piękny, secesyjny pałacyk.
No i taką miał przypadłość, że graniczył płotem z cmentarzem.
Tam nawet nie było płotu, tylko siatka.
Kasię, kiedy ja odwiedziłem profesora, profesor zażartował, że dzisiaj ma nowego sąsiada.
Bo był świeży pogrzeb na tymże cmentarzu.
Wybitnie mu nie przeszkadzał ten cmentarz.
Mi chyba też by on nie przeszkadzał, gdybym tak mieszkał.
Natomiast...
Spotkaliśmy się u niego w pracowni.
Było tam mnóstwo książek.
Profesor...
Bogusław Segid jest autorem wielu książek na temat prawa.
Jest to osoba wybitna, jeżeli chodzi o prawo.
I powiem Państwu, że wśród tych książek profesor przygotował dla nas sałatkę warzywną.
Jakieś tam smakołyki.
I sobie siedzieliśmy, rozmawialiśmy.
Kasia była bardzo spięta.
A profesor mnie zawsze namawiał, a to skup się na ten temat.
A to skup się na ten temat.
I w pewnym momencie mówi...
No to skup się nad Kasią.
Jak jej życie się potoczy.
Ja wziąłem jej płaszcz.
W tej pracowni, gdzie było mnóstwo książek.
Wziąłem jej płaszcz.
I w towarzystwie profesora i Kasi.
Skupiłem się.
To była jesień.
A ja mówię tak...
Wiosna będzie.
Będzie wiosna.
I mówię...
Będziesz jeździła.
Do jakiegoś miasta.
Odwiedzać jakiegoś mężczyznę do szpitala.
I on będzie miał dzieci.
Będziesz woziła tam jego dzieci.
Absolutnie nie myślałem, że mówię o sobie.
Ja to jeszcze myślałem, że...
No powiedzmy...
Kasia się rozmyśli, że...
Że ja jestem za stary dla niej.
Słuchajcie.
Minęła zima.
Zaczęła się wiosna.
I ja w Warszawie.
Na jednym tam z CPN-ów.
Po tankowaniu paliwa.
Zapłaciłem.
Wyszedłem ze stacji.
I upadłem.
To się pierwszy raz tak poważnie odezwała.
Moja wada serca.
O której kompletnie nie wiedziałem.
I wyobraźcie sobie.
Że właśnie wtedy.
Zawieziono mnie.
Kertka zabrała mnie.
Do szpitala Bielańskiego.
Tam leżałem.
Kilka dni.
Oj.
Więcej jak tydzień.
Około dwa tygodnie.
Tam mi stwierdzono tą wadę.
Po badaniach.
I właśnie Kasia.
Jeździła.
Chyba dwa razy.
Przyjeżdżała do mnie do Warszawy.
Tam pod Wiedziny.
I była tam.
Z moimi dziećmi.
Przywiozła.
Moje dzieci wtedy nie miały prawa jazdy.
Ani samochodu.
Więc Kasia wzięła ich swoim samochodem.
Mojego syna i córkę.
I jeszcze swoją córkę.
I.
Przyjechali do mnie.
Wtedy.
Pomyślałem sobie.
Zresztą ona mi sama powiedziała.
Zobacz.
Twoja wizja.
I jeszcze przywoziła.
Do niego jego dzieci.
I zobacz.
Tak wszystko się zdarzyło.
Więc.
No właśnie.
Ale zobaczcie Państwo.
Determinacja.
Determinacja przyszłości.
To jest rzecz niebywała i niezwykła.
Potem.
Ja nie musiałem iść od razu na operację.
Ja.
I. I. I.
I. I.
I. I. I. I.