Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Halo, halo, halo, halo, halo, witam Państwa, dobry wieczór, witam Państwa, no właśnie dzisiaj to jest druga, ja umieściłem dzisiaj filmik pod tytułem co to było, warto byście Państwo sobie w wolnej chwili bardzo króciutki filmik obejrzeli,
bo to jest fragment wczorajszej audycji, gdzie coś dziwnego przeleciało koło mnie, ja tego wprawdzie nie widziałem, a też na filmie nie zauważyłem, bo nie przeglądałem później filmu,
Radek B. Pierwszy, Patryk, hej, Kamil, Konkol, hej, Cholesterol, siema, Pistor, Pistrotes, hej, Wojciech, 70E,
Witam, witam wszystkich Państwa, dzisiaj rano ten filmik, który Państwo oglądacie, przysłał do mnie na Whatsappa Robert Bernatowicz, którego pozdrawiam, obejrzałem ten filmik i rzeczywiście to zwolnione tempo, no bardzo dziwnie to wyglądało, zobaczcie Państwo,
te osoby, które widziały ten filmik, a może osoby, które później, te, które nie widziały, polecam, żebyście zobaczyli ten filmik, co to było, jest umieszczony na kanale, słuchajcie, tu jest MacBook, laptop, tu jestem ja, między MacBookiem a mną jest nie więcej jak 80 cm przestrzeni wolnej,
no i to coś,
przeleciało mniej więcej, o, na takiej wysokości, tu, no ja miałem akurat wtedy głowę w kierunku rysowania schyloną, więc ja tego nie widziałem, to dość szybko w konkretnym kierunku przeleciało, a po zbliżeniu, no bo pomyślmy sobie, gdyby to była mucha, cokolwiek, to zobaczcie, no coś drobnego, no nie mam tu akurat muchy, ale, zobaczcie, to by było, nawet gdyby szybko, to by było wyraźnie widać,
formę jakąś, a to wygląda jak prostokąt energii, dziwne, co to jest, Robert wręcz jest przeświadczony, że to jest jakaś energia, która, ale powiem Państwu, że ja się nie znam, ja się nie znam na kwestiach związanych z tymi zjawiskami, to bardziej Robert się na tym zna,
ale, no jest to dziwne, tak, zadzwonię do Roberta, bo umówiłem się z nim, że zadzwonię i, no i zapytam Roberta, co on o tym sądzi,
E, Benatowicz, łączę się, tak, cześć, cześć Robert, mam audycję i jesteś słyszalny z głośnego telefonu na audycji.
Ojej, Państwa też bardzo serdecznie witam, bardzo mi miło być na twojej, twojej audycji, w ogóle to wielki zaszczyt, oj, no bardzo się cieszę, bardzo ciekawa, ciekawa, Robert, Robert, powiedz mi tak, bo ja się, ja, ja, ja słyszałem o tym orb, co nieco, czytałem, bo to od dawna o tym słyszałeś, ale powiedz mi jedną rzecz, tak, ty to, bo, bo ty mi to przysłałeś, tak, ty to zauważyłeś oglądając film, tak, z pewnością, tak, tak, tak, ja, ja dosłownie aż od razu skończyłem, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak, tak
skoczyłem do góry prawie, no, tak, w cudzysłowie oczywiście, ale, ale kiedy zobaczyłem ten przelot, no, wiedziałem natychmiast, że będę musiał zrobić z tego materiał, który tobie wyślę, prawda, żeby ciebie, ciebie tutaj poinformować.
Robert, bo powiem ci tak, mnie...
Byłem zdumiony, że nikt tego nie widział i w komentarzach była cisza, nie wiem, czy zauważyłeś, że nikt, w ogóle...
No, ja tego też, no, ja nie, ja, ja nie oglądałem potem filmu, bo przecież go tworzyłem, a w czasie, kiedy to przelatywało, wręcz przed moimi oczami, to ja miałem głowę schyloną, ja rysowałem coś na tej mapce.
Robert, co ty sądzisz, bo, bo to w przybliżeniu, bo wiesz, zobacz, ja teraz jestem przed komputerem, tak, prowadzę audycję i zobacz, drobiazg, drobiazg, o, powiedzmy, mam tu kawałek prawdziwego meteorytu, ja go wyjmę z pudełka.
O, to jest, powiedzmy, taki drobiażdżek i powiedzmy, to na takiej wysokości leci, zobaczcie, leci sobie, ale to widać, że to jest jakiś konkretny przedmiot, tak, i w spowolnieniu, w przybliżeniu było widać, że to jest jakiś przedmiot.
No, to, kiedy przybliżyłeś, to ja tam nie widzę nic charakterystycznego w postaci owada, muchy, komara, to mi się kojarzy z taką...
Energią, w takiej...
A, jeszcze trzma, powiedz, bo tam, gdzie ludzie dodają, trzma, przeleciała, jeszcze trzma, wszyscy sprawdzają, tak, tak.
Tylko, tylko widzisz, Robert, ja będę się też dzisiaj łączył z pewnym panem, za, chyba telefonu nie zagubiłem, mam, zadzwonił do mnie pan Piotr i ja rzeczywiście pamiętam tą audycję, ale ja to zlekceważyłem.
Słuchaj, spory czas temu zadzwonił do mnie po audycji pewien człowiek i powiedział, że pan Jackowski na pana audycję...
W audycji było coś widać, coś, coś latało i, i było takie dziwne, ale sobie myślę, co tam mogło latać, no, nawet nie, nie, nie obejrzałem tego, ten pan dzisiaj, ten pan dzisiaj do mnie zadzwonił, ale słuchaj, jaka dziwna rzecz, wtedy, kiedy, i on mówi, wie pan, o czym była ta audycja, pan opowiadał w tej audycji o domownikach, o domownikach, którzy przed panem w tej kamienicy mieszkali, a którzy już nie żyją.
Zobacz, i wtedy te, te takie dziwne punkciki się pokazywały.
Pozwól, że tylko coś powiem o tym filmie, dobrze?
No tak, bardzo cię proszę.
Ludzi ciekawi bardzo, co ja myślę na ten temat. Po pierwsze, drodzy państwo, tutaj mówię do tak zwanych zwolenników owadzi, tak, czyli owad, owad, ojej, ojej, ojej, owad.
Proszę państwa, no, owad, mamy marzec, tak, początek marca.
Mamy teraz, tak, że tutaj nie ma owadów, no, u ciebie nie latają żadne muszki, u mnie też nie latają muszki.
No nie ma żadnych muszek.
W Człuchowie jest od kilku dni plus trzy, plus dwa stopnie tylko.
No tak, ale to jeszcze to nie jest moment, kiedy są owady. Poza tym owada naprawdę, proszę państwa, widać. Ja, kiedy ja zacząłem się zajmować na poważnie tymi obiektami, które są jakimiś bytami energetycznymi,
to moim zdaniem nie był przypadkowy moment, kiedy się pojawił ten byt na tym filmie, ale o tym za chwilę, ja po prostu zacząłem zbierać też nagrania z owadami.
No, zacząłem nagrywać, żeby zobaczyć, mieć jakąś fazę porównawczą, a nie tam wrzucać, o to owad i ten. No i to szybko się okazało, że owadę naprawdę można, można rozpoznać i nie był to żaden owad.
Ty wspominasz o tym, że będziesz dzwonił do tego pana, tak?
Tak.
Który tam nagrał kiedyś ten film.
No, nie chciałem się rozpoznać.
Nie mówię już tamtego, ale ja mam nagrane też filmy, gdzie przylatuje obok ciebie coś.
Aha.
To mam, mam, pamiętam. To bardzo dobrze mam nawet zmontowane, tak że ja mogę ci to przesłać.
Będę wdzięczny.
Ale dwie sprawy a propos tego obiektu. Po pierwsze, zwróćcie państwo uwagę, że ten obiekt, o, akurat teraz do mnie dzwoni ktoś tutaj na mój fundacyjny telefon, ale ja go przyciszę szybciutko.
W każdym razie chcę tylko państwu powiedzieć tak, że ten obiekt…
Obiekt się pojawia, ponownie jeszcze raz robi łuczek taki dłużej, prawda? Wiedziałeś to.
Mhm.
Że on przylatuje przed tobą, a jeszcze taki potem robi łuk. To jest ten sam obiekt moim zdaniem.
I moim zdaniem ten łuczek też nie był przypadkowy, bo on został zrobiony po to, żeby wykluczyć takie teorie okularowe.
Tutaj dzwoniłeś do syna, prawda? Który z nim… Ja pozdrawiam też oczywiście twojego syna, bo żeśmy tutaj rozmawiali, ale w każdym razie dzwoniłeś i on tam powiedział…
Tato…
To było odbicie od szkła, tak? Od okularów.
Tylko, że wtedy ja miałem głowę na dół, bo ja rysowałem.
Miałeś głowę na dół, a poza tym jeszcze raz ten obiekt z góry tam sobie robi ten łuczek, więc jest to wykluczone moim zdaniem. On się w ten sposób uwiarygodnił.
I ten obiekt wygląda… Tutaj państwo piszecie orbsz, orbsz. Orb, proszę państwa, jest okrągły. No, to co tutaj by raczej pasowało, to jest tak zwany rotsz, czyli obiekt taki właśnie…
Ni to pałeczka, ni to taki jakiś… On ma bardzo wyraźny kształt, bo on ma kształt takiego rąbu troszeczkę popchniętego, taki prostokąt lekko popchnięty, prawda? Zauważyłeś to na pewno życiu.
Że on ma taki wyraźny… Zresztą jak państwo sobie zobaczycie na tym filmie, który ci przysłałem, który zamieściłem i bardzo się z tego cieszę, to on ma nawet takie ostre krawędzie i to…
O, ktoś napisał, że to jest taka mgiełka.
Taka mgiełka.
Ale zwróćcie uwagę, jak ona szybko leciała.
No, ale tutaj, proszę państwa, raz, że ona szybko leciała, jest duża dosyć, ale dwa, ja ci o tym mówiłem, Krzysiu, dzisiaj, prawda, że ten kontekst jest niezwykły, bo ty rysujesz tę mapę Polski, tak?
Podnosisz tę mapę, mówisz tam, bo jeszcze nie narysowałeś tej twojej dziwnej wizji jakichś tych podziałów w Polsce, że tam będzie w środku jakieś takie… No, pamiętasz. I śmieszna rzecz, ale ja sobie robiłem dzisiaj na programach montażowych…
Ja mam takie tutaj w domu, takie eksperymenty, już ci nie chciałem tego przesyłać, żeby tam ci nie zarzucić tej twojej skrzynki z materiałami, ale w momencie, kiedy ja nałożyłem wcześniejsze klatki, kiedy prezentowałeś tę mapę i nałożyłem przelot tego czegoś, to tak jakby dzielił Polskę na pół na tej twojej mapie, tak?
I ten… Ja ci powiedziałem też o tym, że to tak jakby było, no, tak jak kiedyś narysowałeś tę słynną mapę do programu Wielka Unia.
Wielka Ucieczka, prawda? Słynny twój program Wielka Ucieczka. Był jeden z moich ulubionych, gdzie mówiłeś o tym, że połowa Polski będzie uciekała, co ja uważam, że to się wcześniej czy później stanie.
I ta mapa bardzo… Ten przelot tego obiektu tak jakby zakreślił właśnie taką kreskę na tej mapie. Ja byłem w ten sposób. Oczywiście, że w tej sprawie nie można pójść za daleko. Tutaj trzeba być bardzo ostrożnym.
Oczywiście.
Natomiast wiemy o tym dobrze, prawda? Musimy być największymi sceptykami świata, mówiąc krótko.
Sprawa jest taka, że takie rzeczy się nie dzieją przypadkowe. I ja nawet… Tak żeśmy dzisiaj rozmawiali, ty mi mówiłeś, prawda? Jesteś tutaj… Powiedziałeś do mnie, że ja zawsze mówię o sobie, że jestem kronikarzem twojego życia. Co to jest?
Cholera, znowu dzwoni internet.
Robercie, Robercie, ja bym nawet tutaj poprosił, jeżeli ktoś się na tym zna, niech sam oceni, niech może przeanalizuje to.
Ja właśnie mówię, ja się na tym kompletnie nie znam i mi jest ciężko cokolwiek wiedzieć, ale to przybliżenie, a no mówię, no to się dzieje w bardzo małej przestrzeni.
Tylko Krzysiu…
To zobaczcie, wszystko jest wyraźnie widać, nie? Nawet jeżeli coś ma tempo, tempo jakieś…
Przyjacielu…
To i tak widać, co to jest za przedmiot.
Tylko, przepraszam, do kogo ty się zwrócisz z tą analizą, tak? Nie ma czegoś takiego, że są jacyś tam filmowcy, którzy przeanalizują, pojęcia o tym nie mają, tak? To tak naprawdę rzeczywiście,
przy całym szacunku, ale mogę ja ocenić ten obiekt, ponieważ ja tych filmów tego typu mam bardzo dużo, prawda? I dopiero ja myślę, no nie wiem, może ktoś jeszcze takie filmy zbiera, ale myślę, że takich ludzi nie ma zbyt dużo.
Więc w każdym razie powiem w ten sposób. Fenomenalne zdarzenie, absolutnie. Ja bym tutaj naprawdę rozpatrywał taką hipotezę poważnie, że pojawiło się to nie przypadkiem.
Akurat wtedy, kiedy mówiłeś o tej mapie…
Słuchaj, ja nie wiem, czy mi to wyjdzie, jak skończymy rozmowę…
Ja postaram się skupiać, bo ktoś napisał pod tamtym filmikiem, że może to jest, może w taki sposób się energia myśli też objawia z emocjami.
I słuchaj, ja spróbuję skupić się…
I zobaczymy, czy będzie coś takiego występowało dzisiaj. Nie ma tu żadnego komara, żadnej muchy…
Ale sugerujesz, że będziesz się starał coś takiego przywołać, tak?
Tak, tak. I mam konkretne, konkretną myśl. Będę się skupiał na osobach, które znałem, a odeszły.
A wiesz, co o tym jeszcze myślałem?
No?
Myślałem jeszcze o tym, że Ty w tej audycji wczorajszej, bo mówimy tutaj o wczorajszej…
Prawda? Na koniec…
O tej Pani, która zaczęła przed śmiercią widzieć tam osoby, które już nie żyły.
O mojej znajomej.
Mama.
I tak przez myśl też przeszło, oczywiście.
Ja spróbuję to jeszcze coś zrobić. Robert, dziękuję Ci bardzo za ten filmik i za uwagę. Ludzie mnie pytają, kiedy w końcu będzie u Ciebie jakaś audycja.
Wiecie Państwo, ja nie robię tych audycji dla pieniędzy. Tak zwani youtuberzy, wiecie, gdyby oni mieli moje zasięgi…
Oni by tłukli, zarzucaliby Was audycjami po prostu od rana do wieczora. Są tacy youtuberzy. Dwa, trzy razy dziennie.
Ja potrzebuję czasami takie troszeczkę… Bez wywiadów, bez audycji, pobycia na tajemczej wyspie…
A wiem, że ciekawe materiały masz.
Mam ciekawe materiały jak najbardziej.
Spoza Polski.
No tak, bo wróciłem z Egiptu, byłem w piramidzie Cheopsa i… No właśnie, zresztą powiem Ci, zostawiłem coś w piramidzie, wiesz?
O!
Tak, bracie. Zostawiłem coś w piramidzie.
I rzecz, którą zostawiłem, to była wielka sztuka, żeby to położyć w takim miejscu, żeby to było w centrum piramidy.
Opowiem o tym Państwu, no nie będę tutaj zabierał czasu, przyjacielu, ale w każdym razie bardzo, bardzo serdecznie się kłaniam wszystkim Państwa, którzy rzeczywiście jeszcze o mnie nie zapomnieli.
Dziękuję, Robercie.
Wiem, że takie osoby są. Także Ciebie, Krzysiu, pozdrawiam i jeszcze raz, słuchaj, mówię szczerze, to nie był przypadek.
I to nie był przypadek, że Twój kronikarz życiowy…
Ha, ha, ha.
Zauważył ten film, pamiętaj.
Do usłyszenia i dziękuję Ci bardzo.
Ściskam Cię, przyjacielu.
Pozdrawiam.
Na razie. Pozdrawiam Ciebie i Państwa.
Nie wiem, czy do Pana Piotra już… Ale na chwileczkę zadzwonię do Pana Piotra i będę się skupiał.
Dzwonię do Pana Piotra. On zadzwonił po umieszczeniu tego filmiku 868 868 017 017.
Tak, słucham.
Witam Pana.
Witam ponownie.
A, ja chyba zrobiłem faux pas odruchowo.
Dlaczego?
Bo wybijałem Pana numer i sobie głośno mówiłem Jezus Maria.
Dlaczego? Ja słucham audycji.
Przepraszam. Proszę Pana, Panie Piotrze, Pan po umieszczeniu tego filmiku dzisiaj zadzwonił do mnie, ale okazuje się, że nie pierwszy raz Pan zadzwonił do mnie.
Nawet poczuł się Pan zlekceważony. Niech Pan opowie, jak to było pierwszy raz.
Oczywiście. Było kilka rozmów z Panem.
Ale ta pierwsza rozmowa to chyba była na temat tego, jak Pan telefon podsłuchiwał i wysłałem Pan instrukcję na temat tego, jak to wyłączyć, żeby nie pojawiały się tam sytuacje.
Ale ta najważniejsza jakby kwestia to był ten telefon do Pana taki spontaniczny bardzo, gdy mówię, no muszę zadzwonić, biorę numer.
Ja miałem ten numer kiedyś, ale ja nie wiem, może go usunąłem, może to był inny telefon.
Zwolnię, muszę Panu to powiedzieć. To była audycja, gdy opowiadał Pan, wie Pan, Pan nie ma...
Nie ma numerów jakby wyraźnych, tych audycji opisanych, bo one są tak, no wiadomo, ciężko odnaleźć je po czasie, która to była audycja.
Zgadza się.
Wydaje mi się, że to było gdzieś około dwóch lat temu, może półtorej roku temu, gdy Pan opowiadał o rodzinie, która mieszkała w budynku, w domu, w którym mieszka Pan obecnie z żoną, tak?
Z Panią Kasią. I opowiadał Pan o rodzinie lekarza.
I Pani, którą później Pan widział w wizji, z nogami grubymi, powiedzmy tak, chorą na coś.
I w momencie, gdy Pan opowiadał o tym, ja zobaczyłem podczas audycji, mówię, czy to ja widzę, czy nikt nie zwrócił na to uwagi, po prostu...
A co to było?
No to były orbsy, to były orbsy, ale to były właśnie, nie były takiego koloru jak dzisiaj, jak zobaczyłem tutaj podczas audycji, bo są różne też kolory.
Jasne, wyłaniające się ze ściany.
I w momencie, gdy Pan powiedział na Pana głową, w prawo, w lewo, zatrzymujące się, wie Pan, niesamowite po prostu jakieś sekwencje i ja pomyślałem sobie, nie, ja muszę zadzwonić.
Ja zadzwoniłem do Pana, powiedziałem o tym, Pan mówił, ja to zaraz sprawdzę.
Nie sprawdziłem. Bardzo Pana przepraszam.
Nie sprawdził Pan. Nie, nie wychodził. Ja to złożyłem na kartkę, że Pan po prostu jest zajęty. Czekałem na SMS, a myślałem...
A nie dotarł Pan, na przykład, nie znalazłby Pan tego filmu?
Wie Pan co? Ja poszukam.
Ja poszukam i w następnej audycji jakby odezwę się albo zadzwonię do Pana.
Bardzo będę wdzięczny.
Znajdę, bo wydaje mi się, że to nie jest aż tak trudne, żeby tego nie odnaleźć. Na pewno to jest. No i tak. No i wskazałem Panu tam dokładnie minutę, pomyślałem sobie, Boże, no nikt nie patrzy.
Mówię, czy tylko ja to widzę? Mówię, mam operację oczu zrobioną, wymienione soczewki oczu. Mówię, ale to przecież nie o to chodzi.
Ja powiem Panu i Państwu taką rzecz.
Bo chyba, o Jezus, nie wiem, trzy lata temu, jakoś tak może mniej, bardzo dziwna historia, ponieważ moja żona, ja byłem sam w mieszkaniu, moja żona była na takim babskim, na babskiej kawie, można powiedzieć.
Ona ma koleżanki, zebrały się, poszły sobie do kawiarni, to był wieczór, na takie babskie pogaduchy z koleżankami.
Ja byłem sam, zrobiłem audycję, ale w trakcie tej audycji pokazywałem zdjęcie kobiety, której zwłoki znalazłem. To była starsza pani, której znalazłem zwłoki.
No i tylko tak podałem informację, że tej i tej pani wskazałem zwłoki w takiej, takiej miejscowości. Tak jakby dla formalności, że odnalazłem ciało. Wie Pan co?
No i potem audycję zakończyłem.
I proszę Pana, ja z natury nie jestem strachliwy, ale tu się strękłem, bo proszę sobie wyobrazić, że zobaczyłem, a mówię, poczytam sobie jeszcze komentarze.
Film już był osadzony na YouTube, no i czytam komentarze, ale co któryś komentarz, jakaś tam minuta podana, drzwi. Minuta i znów minuta podana, drzwi. Ja mówię, o co chodzi?
I weszłem na tą minutę i proszę Pana, jak weszłem na tą minutę, zdębiałem. I to z impetem, jak pokazywałem zdjęcie tej kobiety, to mniej więcej w tym momencie z impetem drzwi od przedpokoju do mojego pokoju się otwierają.
Ja tego nie widziałem, bo ja byłem tyłem do tych drzwi.
Ja pamiętam.
Robiąc tą audycję.
Ja pamiętam tę audycję.
Tak, a te drzwi się otworzyły.
Czy chcecie Państwo wiedzieć, co ja wtedy zrobiłem? Ja zostawiłem pozapalane światła, tylko ubrałem w buty kurtkę, wskoczyłem w samochód, pojechałem na to spotkanie, tam gdzie żona była, z tymi koleżankami, grzecznie ją wywołałem.
Ja mówię, Kasia, albo tu będę czekał w samochodzie na Ciebie, albo wracasz ze mną do domu. No to się zdecydowała wrócić do domu ze mną. No i pokazałem jej ten film, do dzisiaj nie wiem.
Jak to się stało, ale najdziwniejsze było to, że właśnie w momencie, jak mówiłem o tej pani.
I to było dla mnie takie dziwne.
Tak, takie dziwne. Wie Pan, to właśnie w tym momencie, gdy Pan opowiadał o tej kobiecie. W tym momencie dokładnie.
Zwróćmy uwagę, to kilka razy oglądałem to. Zadzoniłem to Pana, żeby nie było, że ja wychodzę na jakiegoś głupiego, że to jakiś przypadek.
W tym momencie, gdy Pan powiedział o tej kobiecie chorującej.
Ze ściany, z prawej strony.
A wie Pan, to jeszcze Panu i Państwu zdradzę tajemnicę, że biurko, że miejsce, w którym ja robię audycję i to biurko stoi, ono wcześniej stało tam, gdzie ta szafa.
Ale po remoncie mieszkania, to w tym miejscu stała ta rogówka, gdzie ta kobieta tutaj spała, była.
I ja w tym miejscu teraz robię audycję.
Ale to było jej miejsce.
Tak, tak, tak.
No, to jest to miejsce.
Ja pamiętam właśnie dokładnie, że Pan wskazywał, bo podawał Pan takie szczegóły i tak jakby to było tak intensywne, że jakby próbowałem sobie to wyobrazić i nagle patrzę te orpsy, no wie Pan co.
Naturalnym odruchem było dla mnie, żebym jechał...
Dziękuję Panu i będę wdzięczny, jeżeli Pan by ten film znalazł.
Znajdę oczywiście. Wie Pan co, tym bardziej, że orpsy też u siebie obserwowałem.
I nie zwróciłbym może na to uwagi.
Ale też podczas...
Czytałem gdzieś tam, bo są różne oczywiście tam teorie na ten temat, że to są jakby wymiany myśli, że to są jakby taki rodzaj świadomości, SMS-ów wysyłanych pomiędzy ludźmi, rodzaj telepatii, że ktoś myśli i nagle odbieramy telefon, myślimy o tej osobie.
Na przykład na zdjęciach osób zmarłych podczas... Jarosław Kaczyński podczas tam, gdy wracała trumna ze zwłokami prezydenta, że też pojawiały się orpsy.
I ktoś tam widział dużo tam różnych jakichś tam zdjęć było, gdzie było potwierdzone, że to nie był jakiś tam błąd na kliszy aparatu.
I wie Pan, no wydaje mi się, że w moim domu też akurat pojawiały się orpsy, bo też jestem muzykiem, miałem włączone akurat wieczorem sprzęty.
Powiem Panu, taka może historia, złożyło się to jakby w jedno.
Trzy dni temu dowiedziałem się, ja mieszkam od czterech lat tutaj w bloku.
Przyprowadziłem się z domu rodzinnego, sprzedaliśmy dom z siostrą po śmierci rodziców.
Dowiedziałem się od sąsiada, że chłopak popełnił samobójstwo.
Nie do końca nawet, nie miał nawet dwudziestu pięciu lat.
Tragiczna historia.
Jakieś tam kredyty, jakaś tam niespełniona miłość, coś tam, jakieś różne sytuacje.
I wie Pan co, ja nawet o tym nie wiedziałem.
I włączyłem kiedyś lampę w telefonie.
W świetle takim normalnym widziałem, nic nie widziałem w tym domu, ale coś odczuwałem.
Włączyłem, patrzę, fruwają orpsy.
Mówię, dokładnie to samo, co widziałem w Pana audycji.
Dlatego właśnie zadzwoniłem wtedy.
No takie coś mi się pojawiało.
Tak, wie Pan co, ja uważam, że wszystko jest energią.
Ale tak, to jest energia, ale wie Pan co, ale to jest takie świadome.
Wyłączona była farelka.
Nie były sprzęty.
Nie wyłączone miałem, bo jestem muzykiem, tak?
Wyłączone miałem wzmacniacze od gitary, od basu.
No była ta pora akurat.
Na jakim instrumencie Pan gra?
No gram na perkusji, ale mam też bas.
Akurat perkusji nie mam w tej chwili w domu.
Jestem basistą też.
I miałem wyłączone to wszystko.
Nie było mowy, żeby to był jakiś kurz, czy coś takiego.
Klimatyzator. Wszystko było wyłączone, nie?
Był tylko po prostu włączony telefon z lampą.
I gdy intensywnie myślałem o tym, zaczęły tak fruwać.
Ja mówię, to jest niemożliwe po prostu.
Może to też właśnie energia tej duszy, która odeszła.
Tak, bo ja intensywnie myślałem.
Wie Pan co, jeszcze wcześniej myślałem, oglądałem jakiś film o Brusieli.
No tak może tak z czapy, ale powiem o tym.
Oglądałem jakiś film i tak sobie, no to był taki mój dawny idol, tak?
Wielu pewnie nastolatków.
Jestem siedemdziesiąty pierwszy rok.
Więc coś tam sobie przypomniałem.
Oglądałem, obejrzałem na YouTube.
I wie Pan co, pojawił mi się nagle dziwny SMS, gdy obejrzałem ten film.
SMS taki jakby sieciowy, sieciowa wiadomość.
Z chińskimi krzaczkami, znaczkami.
Nie znam takiego języka.
I nie wiedziałem, co to w ogóle jest.
Coś Panu powiem.
Nie mogłem zlokalizować tego numeru.
Wie Pan co, ja sobie to przetłumaczyłem.
To niech Pan posłucha mnie.
Niech Pan powie, co Pan przetłumaczył sobie.
Dobrze, przetłumaczyłem, wie Pan co to było?
Puk, puk.
Na polskie.
Ja zdębiałem, wie Pan co, zostawiłem w oczu na światło.
Nie spałem do rana.
To powiem Panu i Państwu taką rzecz.
Jak mojej żony ojciec zmarł, to nam spadły książki.
Trzydzieści kilka książek.
Ja mam do dzisiaj zdjęcie, jak one leżą na podłodze.
Myśmy dopiero je po pogrzebie.
Myśmy się dowiedzieli, że on zmarł.
Ze szpitala żona dostała telefon.
I chwilę potem te książki runęły.
Ale też po tym...
Kasi tata miał na imię Stanisław.
W Stachu na niego mówiono.
I my kilka dni po jego śmierci...
Wie Pan, kiedyś były takie bramki, jak się wysyłało SMS.
Jak Pan mi powiedział o tym SMS-ie, to mi się to przypomniało.
Były takie bramki.
Ja nie wiem, czy do dzisiaj są te bramki.
Chyba nie ma, bo SMS-y są darmowe.
Nie, chyba nie.
A to przyszedł SMS z bramki.
A to było niedawno.
Ile to?
Trzy lata temu.
SMS z bramki.
I tam było...
Dziękuję Wam za wszystko.
Ojej.
Z Stachu.
Nie wiem.
Niesamowite bramki.
Może ktoś sobie zrobił kawał czarny.
Myślę, że nikt by nie wiedział o Stachu.
Ale zdębiałem takiego SMS-a.
Dostałem z bramki.
To była jakaś bramka.
I to było niezwykłe.
Ciężkie do zlokalizowania, jakby do sprawdzenia.
Wie Pan, to ja po śmierci rodziców.
Bo ja miałem też rodziców chorujących.
Mamę, która miała udar.
Tata zachorował 4 lata po tym.
Bo jakby tam się załamał wszystkim psychicznie.
Rodzice odeszli w odstępie 2 lat.
W 2015 roku.
Przepraszam, 2 lat.
4 miesięcy.
Źle to powiedziałem jakby.
I...
Było tak, że...
Po tym wszystkim.
No ja byłem w takim dziwnym miejscu.
Już nie będę opowiadał.
Bo tu nie wypada się chwalić o tym.
Zrobił Pan wizję.
Bo z tego miejsca dzwoniłem do Pana.
I też Pan potwierdził wizję.
Ona się sprawdziła.
W 100%.
No oczywiście tam byliśmy jakby zapoznani wcześniej.
Dużo.
Czytałem Pana książki, artykuły.
I o tym teraz mowa.
W każdym razie.
Wie Pan co.
Gdy...
Musiałem sobie wyrobić na nowo dowód osobisty.
No dobra.
Domyślni się domyślą.
Tak?
Po jakim długim czasie.
Człowiek musi sobie wyrobić dowód.
I gdzie się tam znajdował.
Ten dowód sobie musiałem wyrobić.
I musiałem wyrobić sobie...
Zrobić sobie zdjęcia.
Jakby zrobiłem zdjęcia.
W których było...
Oczywiście jak się idzie do fotografa.
Robi się kilka zdjęć.
Fotograf tam.
Tych zdjęć było pięć.
Czy coś.
I pamiętam, że te zdjęcia zrobiłem.
Położyłem.
One były w takiej saczetce złożone.
W takim jakby papierowym.
Pudołeczku takim złożonym na połowie.
Że ja położyłem się spać.
Ja się budzę.
Są dwa zdjęcia wyjęte.
Z tego wszystkiego.
Leżą na ławie.
Obok siebie.
I ta saczetka.
Z pozostałymi.
Ja zdębiałem.
Po prostu.
No włosy po prostu.
Dębami stanęły.
Ja wiem, że ja tego nie ruszałem.
Nie wyjmowałem.
Bo po co ja miałem oglądać swoje zdjęcia.
Które już widziałem.
W dodatku.
Dwoje rodziców odeszło.
I dwa zdjęcia leżały.
Jakby chcieli mi dać znać.
No ale w tym miejscu.
W którym też się znajdowałem.
Też dawali mi wcześniej zdjęcia.
Także.
Jestem przekonany.
Że to nie są.
Jakieś tam.
Muszki.
To.
Absolutnie.
W eliminumie to.
Bo to.
Ludzie.
Którzy tak twierdzą.
To są całkowici sceptycy.
Którzy nie mają.
Jakby.
Proszę pana.
Nie powinni zabierać w ogóle żadnego zdania.
Dziękuję.
Dziękuję za te słowa.
Bo ja jeszcze obiecałem.
Że się skupię.
Więc.
Dobrze.
Muszę przerwać.
Natomiast.
Dziękuję panu za te słowa.
Wszystkiego dobrego.
Ja panu dziękuję.
Do usłyszenia.
Słucham dalej audycji.
Ja chcę zaznaczyć.
Ja się na tym nie znam.
Mnie tylko zdziwiło to przybliżenie.
Jakie Robert zrobił.
To rzeczywiście.
No.
Państwo.
Którzy nie oglądaliście.
Obejrzyjcie sobie to.
I.
I sami.
Zwróćcie uwagę.
Że to trochę dziwnie wygląda.
Ale.
Co to jest.
Już.
Taka mi myśl przyszła.