Kliknij timestamp → odtwarzacz przewinie do tego momentu
⚠ Transkrypcja automatyczna może zawierać błędy — zawsze sprawdzaj oryginalny fragment w nagraniu.
Witam Państwa. Ta audycja trochę jest inna jak większość audycji na tym kanale, ale nic, czasami trzeba taką zrobić.
Audycja, którą ja osobiście będę traktował jako taką bardziej prywatną, w tytule zawarłem zdanie
jestem medium i uważam, że medium to jest najwyższy stopień jasnowidzenia, najwyższa możliwość jasnowidzenia.
Nie twierdzę tego bałwochwalszo, mówię o tym, ponieważ 40 lat, można już powiedzieć, mojej praktyki
i osiągnięcia zawarte w trakcie jej trwania.
Upoważniają mnie i z czystym sercem i sumieniem mogę powiedzieć, że jestem jasnowidzem medium.
Przecież w praktyce swojej nie używałem tego określenia, określone to było jasnowidz Człuchowa lub jasnowidz Krzysztof Eckowski,
a jeszcze niektórzy przez charakterystyczne moje nazwisko Pan Jacek.
No dobrze.
Wszystkie są określenia prawidłowe.
Przez mnóstwo lat ukazywały się w różnych okresach, w różnych momentach sensacyjne artykuły, jak na przykład w Superekspresie Niebożyn
jasnowidz odnalazł powieszoną mamę, powiedzmy Gazeta Rusztyńska jasnowidz odnalazł ostatnią ofiarę z szkwału,
jasnowidz odnalazł,
czas naszego ojca.
Ja bym mógł tu Państwu, jasnowidz odnalazł ciało Katarzyny, jasnowidz odnalazł ciało zakonnicy.
Mógłbym przytaczać tutaj z dobrą godzinę te nagłówki, tytuły czy dokumenty policyjne, ale nie o to tu chodzi.
Większość osób, które są na tym kanale i którym dziękuję, że są,
wie o tym i zna to.
Natomiast w audycjach, które tu się pojawiają,
dużo czasu, moim zdaniem zbyt dużo czasu poświęcam tej parszywej polityce,
poświęcam temu nie za ciekawemu okresowi czasu, w którym przyszło nam wszystkim Bogu dziękować żyć.
Rzeczywiście po macoszemu traktuję ten mediumizm.
Przecież to jest ciekawe.
Dzisiaj chcę zrobić być może karkołomne doświadczenie, ale tylko być może.
Ponieważ chcę swój mediumizm,
chcę go wykorzystać.
Nie wiem, czy mi to wyjdzie.
Ale przecież trzeba próbować.
W przeszłości bardzo wiele rzeczy ze zdjęcia potrafiłem wyjaśnić.
Jak chociażby tą sprawę.
Ze zdjęcia oto tej pani, siostry zakonnej, pani Uberman.
Wskazałem jej ciało w Olsztynie przy ulicy Artyleryjskiej.
Więc dlaczego by nie?
Ja sobie dzisiaj przygotowałem zaskakująco kilka zdjęć.
I to będą skrajne wizje.
Ale spróbuję dotrzeć do mojego mediumizmu.
Nie wiem, czy to dobrze wyrażam.
Oto.
Przygotowałem sobie dzisiaj zdjęcie pewnego młodego człowieka.
Jedyne takie posiadam.
W pierwszej klasie szkoły podstawowej to jestem ja, Krzysztof Jackowski, Jacek.
To jestem ja.
Pamiętam ten moment.
W klasie na koniec lekcji na parterze w jedynce w szkole.
Pani, znaczy przedfotograf i każdemu z uczniów fotografował.
A tam w tle jest prześcieradło.
Oni rozłożyli prześcieradło w klasie przy ścianie.
I każdy stawał tak z profilu.
Dostaliśmy duże, bo to było dość duże zdjęcie.
Tak jak w rzeczywistości.
Tylko to jest kopia, ponieważ zdjęcie w rzeczywistości jest widzicie sami w jakim stanie.
No i to były czarno-białe zdjęcia.
No i potem to zdjęcie po paru dniach otrzymałem.
To właśnie jest jedyne zdjęcie takie zachowane z okresu mojej młodości.
Mam jeszcze jedno z moim bratem.
Ale to.
Spróbuję się skupić nad...
Zobaczymy.
Ja bez żadnych uprzedzeń, bez żadnych...
Po prostu usiądę do tego zdjęcia za chwileczkę jak do zwykłej, przeciętnej wizji.
I zobaczę co mi się skojarzy.
Ale wezmę też zdjęcie właśnie siostry,
które tu jest, której zwłoki wskazałem.
A miałem z tą siostrą wiele...
Wielką przygodę po jej śmierci już.
Bardzo dziwną.
Wydrukowałem też sobie zdjęcie Andrzeja Lepera.
I ja tu siedzę.
Wiele lat temu, kiedy jeszcze nie goliłem włosów.
Bo włosy mam, ja nie jestem łysy.
Ja po prostu je golę na łyso.
Tak mi wygodniej.
Też z mojego prywatnego zbioru.
To są moje własne zdjęcia.
Jak byłem na charytatywnym balu dziennikarzy.
Miesiąc, może półtorej miesiąca przed...
Przed katastrofą smoleńską.
Przed śmiercią wielu osób.
Pani Kaczyńska tam w tym tłumie poznała mnie.
I to jest to zdjęcie, które ktoś zrobił.
Ona mnie zapytała dlaczego ja w prasie podaję,
jeżeli mąż nie będzie po raz drugi prezydentem.
A ja powiedziałem, między innymi Andrzeju Leperowi,
że Kaczyński w łożu śpi w Sejmie.
Widzę go śpiącego.
I ona z tego tłumu wyciągnęła swojego męża.
I obydwoje dali się sfotografować.
Ja, moja żona i właśnie państwo Kaczyńscy.
To jest okres mniej więcej półtora miesiąca przed tym co się stało.
Ja spróbuję się na tych zdjęciach skupić.
Nie wiem jak to mi wyjdzie.
Ale spróbuję.
Nie wiem od czego zacząć.
Może od siebie.
Młody Krzysztof Jaskowski.
Ciekawe czy z siebie w ogóle można zrobić wizję.
Ja sobie bardzo niewiele wizji robiłem.
Kiedy syn się uparł na wędkę.
Mówiłem tą historię dawno temu.
Był małym chłopcem.
Ale uparł się, że chce mieć wędkę i chce ryby łowić.
Oczywiście kiedy już uprosił tą wędkę.
Poszedłem z nim kupić.
Umówiłem się z nim, że jeżeli będziemy mieli iść na ryby to razem.
Ja na ryby chodzić nie lubię.
Ale czego się dla dziecka nie robi.
Mój syn jak wyszedł z tą wędką pochwalić się kolegą na podwórku.
Tak znikł.
Bardzo szybko popadłem w panikę.
Wtedy nie miałem jeszcze samochodu.
Więc jeździłem rowerem spanikowany.
Ale wokół Trzuchowa jest kilka jezior.
Bardzo się bałem, że coś się stało.
Że on poszedł z tą wędką.
Że się poślizgnie.
On przecież pływa.
Jest mały chłopiec.
I po przejechaniu rowerem wzdłuż jednego jeziora, drugiego jeziora.
Postanowiłem wrócić pod blok gdzie mieszkałem.
I zobaczyć czy on może wrócił.
Ale nie wrócił.
I wtedy na klatce schodowej.
Usiadłem na schodach.
I powiedziałem sobie.
No ale przecież Ty robisz wizję.
Ty się skupiasz ludziom na sprawach różnych.
Skup się.
I wtedy poczułem.
Ale gdzie on by tam tak daleko poszedł.
Trzeba było by przejść przez cały Trzuchowski Park.
W kierunku plaży.
Na jeziorze Rychnowskim.
Ale jeszcze nie dochodząc do jeziora Rychnowskiego jest mostek.
Często też desek w nim brakowało w tamtych latach.
Taki pomost.
I taki kanalit płynął tam.
Łączący jezioro z jeziorem.
I mi się skojarzyło, że on tam jest na tym pomoście.
Pomyślałem tam jest bardzo głęboko.
Ale tam też jest bardzo niebezpiecznie.
Tam jest mulisty teren.
I tam są dziury w tym pomoście.
Ale pomyślałem on by tam nie poszedł.
Nic innego.
Chwytam za rower i jadę.
Mieszkałem wtedy przy ulicy Traugutta w Czuchowie.
I dojechałem do ulicy Szczecińskiej.
Tą Traugutta. To jest w linii prostej.
Patrzę idzie.
A Adrian z dwoma kolegami.
Też z dziećmi.
Niezie oczywiście wędkę.
I w jakimś woreczku foliowym.
Ma jakieś dwie drobne malutkie rybki.
Chyba nawet nie nadające się do usmażenia.
Radość z wściekłością ogarnęła mnie.
Ja mówię gdzie ty byłeś?
Tata byliśmy tam jak się idzie na plażę na mostko.
Był dokładnie tam.
Jak ja się skupiałem.
To już wracał.
Więc można.
Jasnowidz może sobie zrobić wizję.
Miałem też szereg innych spraw.
Których sobie robiłem wizję.
Może spróbuję.
Krzysztof Eckowski.
Bez żadnego uprzedzenia do tego podchodzę.
Przyszedłem ze świata ducha i tu się wcieliłem.
Meandry cech ludzkich przyjąłem.
A co to jest meandry?
Jak najczęściej odnoszącego się do...
zakoli rzecznych.
Ale także do zawiłości skomplikowanych procesów.
Lub zagmatwanych myśli.
Meandry to pojęcia o kilku znaczeniach.
Najczęściej odnoszące się do zakoli rzecznych.
A także do zawiłości skomplikowanych procesów.
Krzysztof.
Jestem tu z opiekunem, który jest stary.
Mam rodziców.
Ale opiekun jest ważniejszy.
Świat, z którego przyszedłem.
A świat ten jest na jednej płaszczyźnie.
Są to płaszczyzny odwrotności pola.
Czyli jak gdyby odbicia.
Reinternacja prawidłowo.
To nazywa się przenikaniem.
Życie jest przenikaniem.
Musisz mieć otwartość umysłu.
Żeby otworzyły ci się wszystkie możliwości.
Ciało możliwości duchowe ogranicza.
Ale gdyby ciało swobodnie się otworzyło na te możliwości.
To możliwości duchowe jak najbardziej mogą przez ciało przenikać.
Działać.
Jestem chłopcem starego przewodnika.
Przyszedłem tu przed wielkim uciskiem.
Ucisk będzie trwał przez dziesięciolecia.
A era dobra dla ludzkości się kończy.
Obudzić w ludziach intuicję.
Tam gdzieś w wszechświat nie ma światów.
Są płaszczyzny.
Każda płaszczyzna ma swój wszechświat.
Który ma małe znaczenie.
Płaszczyzny są.
My przychodzimy z jednej płaszczyzny do drugiej płaszczyzny.
Nie inkarnujemy się, a przenikamy.
Przychodzisz tu, znikasz tam.
Odchodząc stąd.
Pojawiasz się tam, znikasz tu.
Przemiana, przemienianie.
Rzeczywistość jest owalna.
Ale tego nie rozumiem.
Nie daj mi to słuchać.
Rzeczywistość...
...owalna.
Na pewno bez sensu, ale...
...owalna geometria.
Ale to po to tapety.
Przez lata miałeś i masz wgląd duchowy.
Okno uchylone.
Ale taki dziwny dźwięk.
Jestem wędrowcem.
To tak jak...
...jakbym był wędrowcem.
I...
...co ciekawe...
...ja mam wrażenie...
...że to bycie wędrowcem...
...bo zobaczcie...
...my widzimy czas linarnie.
A ja takie odczucie dostałem...
...że...
...to bycie wędrowcem to jest...
...tak by czas nie był linarny.
I możesz...
...być raz...
...w rzeczywistości...
...wstecznej...
...raz w obecnej...
...a być może i przyszłej.
Hmm...
...jakby...
...czas nie był linarny...
...tylko płaszczyznowy.
Jakby to wszystko...
...y...
...było możliwe...
...że dalej funkcjonuje.
Czyli przeszłość, która...
...minęła...
...gdzieś istnieje.
Że możesz...
...w różne miejsca...
...pójść...
...i zastaniesz tą rzeczywistość...
...która...
...według naszego myślenia...
...czasu linearnego była...
...i już jej nie ma.
A ona jest.
Jesteśmy...
...niewolnikami rzeczywistości...
...którą sami tworzymy.
To nie jest nic złego.
Tylko tak jak gdybyśmy...
...nie mogli się odłączyć od tej rzeczywistości.
Że to przenikanie...
...i rzeczywistość...
...jako całość...
...cały czas funkcjonuje...
...nic nie stygnie...
...nic nie jest na nowo.
To jest tylko w naszym...
...postrzeganiu linarnym czasu.
W rzeczywistości...
...wszystko co żyło...
...żyje.
Do wszystkiego można pójść...
...wrócić lub pójść.
Na Ziemi...
...są siły...
...które...
...za wszelką cenę...
...
...chcą odebrać...
...w ludzkim myśleniu...
...możliwość życia...
...w jakikolwiek inny sposób...
...poza tym życiem.
Wędrowcy to światło.
On to już jest wędrowcem.
A on to ja.
On mówi obejrzyj się za siebie.
No to się ogląda malincy.
Tu nie ma.
Nie oszalałem.
Nie oszalałem drodzy Państwo.
Spokojnie.
Bo...
... ...
Wszystkiego dobrego.
Do niebawem.